Jak sięgam pamięcią, to ciepło i obecność drugiego człowieka zawsze kojarzyły mi się z otwartymi dłońmi. Zamykam oczy i przywołuję wspomnienia z najlepszych chwil dzieciństwa. Gdy pojawiają się w nich osoby, to oprócz obrazów, które przewijają się przed moimi oczami, czuję bliskość ich dłoni. Tak jakby przez nie wyrażała się cała istota drugiej osoby. Jakby tylko w ten sposób dana osoba mogła zaznaczać swoją obecność w moim życiu.

Lubiłem też przytulać się do dłoni. Uspakajało mnie ciepło ciężkich, szerokich i chropowatych dłoni ojca, a dotyk delikatnych i wrażliwych palców matki dawał poczucie bezpieczeństwa. Z tych pierwszych rąk zawsze czegoś się dowiadywałem, ale to w tych drugich mogłem znaleźć spokój bez względu na wszystko, co mnie spotykało.

Są też w moich wspomnieniach dłonie o skórze pomarszczonej i cienkiej jak pergamin, z palcami wykrzywionymi od pracy i reumatyzmu. Zgrubiałe stawy sprawiały, że palcom ciężko było się wyprostować. Straciły już swoją dawną siłę. W nich było doświadczenie. To ręce babci i dziadka. Były lustrem, w którym odbijała się przeszłość, ale widziałem też i przyszłość. Powiedziały mi, że przyjdą dni, w których i moje ramiona będą miały trudność w uściśnięciu najbliższych, a siła tego gestu nie będzie już w stanie wyrazić, jak bardzo ich kocham.

Przez wiele lat szukałem odpowiedzi na pytanie: dlaczego właśnie dłonie? Co było w nich takiego, że tak mocno zagnieździły się w moich wspomnieniach?

Dziś już wiem dlaczego. To zawsze były te same ręce. To nie były dłonie mojego ojca, mojej matki, dziadka lub babci. To były ręce Boga, który od pierwszych chwil mojego pojawienia się na świecie kształtował mnie i nadawał formę mojemu istnieniu. Robił to jednak w ten charakterystyczny dla siebie sposób: niewidzialny, ukryty za tym, co sam wcześniej stworzył. Posługiwał się moimi najbliższymi, których ukochał tak bardzo jak mnie. W swojej delikatności posuwał się zawsze bardzo daleko, po to, aby nie naruszyć wolności, którą mi dał. To dlatego Jego dłonie w moich wspomnieniach są tak bardzo ludzkie od słabości i wad.

P.S. Fragment pochodzi z mojej książki o ojcostwie, nad którą obecnie pracuję. Pozostała mi jeszcze do dokończenia korekta i poskładanie w całość. 👍

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: