Nie przepadam za wrześniowymi porankami w przedszkolu. Przeżyłem ich kilkanaście, więc miałem czas, by wyrobić sobie opinię: nie lubię ich. Również źle reagują na nie moje dzieci. Atmosfera wokół jest bardzo wilgotna i wcale nie od zbliżającej się jesieni. Jednak jeden z nich utkwił mi w pamięci szczególnie. Otwarłem drzwi budynku. Weszliśmy do środka. Tuż przy wejściu, które prowadziło do sali zabaw, zobaczyłem babcię z wnuczką. Wtedy też zdecydowałem, że zrobię wszystko, by moim najbliżsi nie musieli się mierzyć z podobną trudnością.


Artykuł powstał w ramach cyklu: „10 kluczowych chwil w życiu Twojego dziecka, których nie wolno Ci przegapić„.


Dzień, w którym dziecko zostaje na kilka godzin w przedszkolu po raz pierwszy, jest zwykle też takim, w którym rozstaje się z rodzicami, w tym szczególnie z mamą na tak długo, gdy wcześniej tego nie robiło. Otoczenie jest nowe i nie czuje się ono w nim pewnie. Do tego smutek, który odczuwa, pogłębiają rówieśnicy, którzy są w podobnym nastroju. Przebieg takiego rozstania zależy od kilku czynników.

Etap rozwoju zmienia wiele

Pierwszy czynniki to etap rozwoju dziecka. Wpływa on na poziom samodzielności, ale również może sprawić, że akurat w czasie, gdy będziemy chcieli go przygotować na nowe doświadczenia, ono akurat będzie oczekiwało szczególnej uwagi najbliższych. Silne skoki rozwojowe zwykle objawiają się lękliwością, rozdrażnieniem, zniecierpliwieniem, a nawet czasową utratą niektórych nabytych wcześniej umiejętności. Wiek dziecka ma ogromne znaczenie i mierzymy go jeszcze w miesiącach. Różnica pomiędzy dzieckiem, które urodziło się w lutym, a tym, które swoje urodziny obchodzi właśnie we wrześniu lub jeszcze na nie czeka, jest widoczna u większości maluchów.

Powodzenie neofity

Mój pierwszy dzień w przedszkolu z moim pierworodnym synem, był stuprocentowym zwycięstwem. Zaprowadziłem, pomogłem przebrać mu się w szatni, przytuliłem na pożegnanie i oddałem do sali. Cieszyła mnie myśl, że o to odniosłem „sukces wychowawczy”. W przekonanie to wierzyłem do dnia, w którym mój kolejny syn zareagował inaczej. Rozstanie sprawiało mu wyraźną trudność, bał się go, płakał. Wtedy zrozumiałem, że odpowiedzialność za poprzednie sukcesy na tym polu nie spoczywała wyłącznie na mnie. To było nasze partnerskie współdziałanie.

Z tatą mogę więcej

Małe dzieci zwykle lepiej radzą sobie z trudnymi sytuacjami w obecności taty. Nie wynika to jednak z lepszych umiejętności wychowawczych ojców, choć niektórym mężczyznom tak właśnie się wydaje (zresztą sam też tak kiedyś myślałem). Na zmianę zachowania wypływa słabsza więź emocjonalna. Poczucie większej bliskości z mamą sprawia, że dziecko chętniej wyraża, to co aktualnie odczuwa. Jest autentyczne w jej obecności, ponieważ jeszcze mama, to ono.

Mężczyźni są też zwykle mniej wrażliwi i trudniej dostrzegają zmiany zachowania u swoich dzieci. Maluch przyzwyczajony do sytuacji, w której mógł się rozpłakać lub pokazać swoje niezadowolenie będąc z mamą i licząc na jej szybką odpowiedź, w obecności taty będzie powściągliwy. Choćby dlatego, że tata nie odpowie tak szybko na zniecierpliwienie, rozżalenie, zmęczenie czy smutek. W ten sposób stworzy inne reguły obowiązujące we wzajemnych relacjach. Podobnie oddziałuje na niego opiekun lub opiekuna w przedszkolu. To w ich obecności dzieci uczą się nowych reguł, w tym przypadku współżycia w większej grupie rówieśników i się do nich dostosowują.

Otwartość i emocje

Otwartość emocjonalna działa w obie strony. To mamę łatwiej jest „zarazić płaczem” niż tatę. Dziecko natomiast jest uwrażliwione na postawę bliskich mu osób. Jeżeli więc mama zacznie się smucić, to ono zareaguje podobnie. Na nadwrażliwość ma wpływ również zmęczenie. Zwykle jest tak, że, za nim dziecko oddamy do przedszkola lub żłobka, to przebywa ono głównie w obecności mamy. I choć kocha ona najbardziej na świecie, to jednak ten czas jest sporym obciążeniem, które obniża tolerancję na trudne sytuacje.

Jak to zrobić?

Tamtego dnia, w którym wszedłem z moim dzieckiem do przedszkola, zobaczyłem rozpłakanego malucha, który powtarzał „Ja chcę do mamy!”. Obok niego klęczała babcia, która również miała wilgotne oczy. Oboje trwali tak dłuższą chwilę i nie potrafili sobie poradzić z wyzwaniem, przed którym stanęli.

Pierwszy dzień w przedszkolu jest wydarzeniem dla dziecka trudnym emocjonalnie. Zwykle też jest to największe wyzwanie, z jakim się mierzy w jego dotychczasowym życiu. Oddzielenie fizyczne od najbliższych rodzi poczucie braku bezpieczeństwa. Jesteś w stanie temu zaradzić, jeżeli zaczniesz go budować na innym poziomie. Pierwszy etap rozwijania zaufania już macie za sobą. To była noc, w której maluch przekonał się, że światu bez fizycznej obecności mamy, również można zaufać. Teraz przyszedł czas, by pokazać mu, że również tak się może czuć, gdy w pobliżu nie ma żadnego z rodziców.

W tej próbie kluczowe znaczenie mają:

  • obietnice, które składamy dziecku,
  • nasze wewnętrzne opanowanie, dające mu odczuć, że wszystko jest, jak dawniej, że ma bezpieczne miejsce w sercu swojego rodzica.
    To tata ma najlepsze predyspozycje do tego, by trzymać swoje dziecko za rękę w tym wyzwaniu.

Gdy będziesz w tym dniu z dzieckiem, pomożesz mu przygotować się na następny etap samodzielności, w którym obecności rodziców zacznie schodzić na dalszy plan. I to nieodwracalnie. Ten etap zostanie rozpoczęty przez podczas pierwszego dnia w szkole. Ale o tym za tydzień…

Podsumowanie

  • Pierwszy dzień w przedszkolu dla dziecka jest często też pierwszym dniem, które spędza bez najbliższych w nowym otoczeniu.
  • Na to, jak mierzy się z wyzwaniem, wpływa nie tylko sposób jego wychowania, ale również okres i etap rozwój, w którym się znajduje.
  • Dzieciom zwykle łatwiej jest zmierzyć się z nowym wyzwaniem, kiedy jest pod opieką taty. Wpływa na to łącząca ich więź emocjonalna oraz sposób reagowania taty.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: