Cele, które sobie stawiamy do realizacji i wynikające z nich wyzwania, można podzielić na dwie grupy. Te, które, choć trudne i wymagające, sprawiają nam satysfakcję i radość z osiąganych wyników oraz pozostałe, z którymi jest nam jakoś nie po drodze. Męczymy się z nimi, podejmujemy co chwilę nieudane próby, a wyniki może czasem i są, ale coż to za wyniki?

Dlaczego tak się dzieje? I co sprawia, że choć nasze zaangażowanie i stosowane metody są podobne, to uzyskujemy tak rozbieżne rezultaty?

Na początku trochę teorii i to takiej z samego początku…

W opisie stworzenia świata w Księdze Rodzaju znajdziemy przepis na człowieka. Składa się on z tego, co związane ze światem doczesnym, czyli z ciała i umysłu: „systemu dowodzenia”. Potem jest dusza, którą możemy porównać do takich naszych pojęć jak serce, uczucia, życie wewnętrzne. Na końcu duch. Cząstka nie pochodząca ze świata materialnego, ale która go ożywia. 

Choć w tym obrazie kreacji mówimy o elementach składowych, to trzeba pamiętać, że jest to tylko uproszczenie. Człowiek istnieje tylko wtedy, kiedy te trzy rzeczywistości są razem i tworzą całość. Nie można więc być bardziej duchowym lub bardziej ziemskim. Nie jest tak jak z nogami: kiedy jedna zawodzi, to zaczynamy utykać, ale dalej możemy chodzić, podpierając się laską.

To kim jesteś określa jak postępujemy

Takie rozumienie siebie jako całości trzech rzeczywistości przekłada się również na codzienne wybory, których dokonujemy. Wyzwania i rozwój osobisty będzie nam służył tak, jak na to liczymy, tylko gdy będzie angażował nas w całości. Modlitwa i medytacja utkną w miejscu, jeżeli nie zadbamy o swoje podstawowe potrzeby, których domaga się ciało. Nie zaczniemy kochać bliźniego do czasu, kiedy nie pokochamy siebie, a rozwój zawodowy skończy się wypaleniem w okolicy czterdziestki, jeżeli po drodze zgubimy swój rozwój duchowy.

Na sukces każdego wyzwania składają się więc następujące elementy:

  • wizja,
  • pasja,
  • dyscyplina,
  • systematyczna praca.

Brak poczucia sensu to brak postępów

Pomyśl, gdy po raz kolejny będziesz się zmagał z wyzwaniem, które „nie idzie”, czy faktycznie masz przemyślany ten pierwszy z elementów czyli wizję. To ona porusza naszą duszę i z niej wypływa. Domaga się, byśmy patrzyli na siebie w wymiarze, który wykracza poza świat fizyczny. 

Dzięki niej potrafimy kochać mimo, iż śmierć zupełnie przekreśla sensowność takiego zaangażowania. Podejmujemy się aktywności, które niosą ze sobą pewność niepowodzenia, ale wierzymy w ich sens i przesłanie. Wiele metod i technik motywacyjnych ułatwia i wspiera nas w budowaniu pasji i dyscypliny oraz daje narzędzia, by wycisnąć więcej z codziennej pracy. 

Kiedy jednak nie będziesz przekonany, że to co robisz ma sens wykraczający poza bieżące korzyści i doznania, najprawdopodobniej poddasz się albo wyniki będą niewspółmierne do poniesionych nakładów.

…a teraz już praktyka i przykłady

Jak poznać wyzwania, w których brakuje wizji?
Mogą to być cele sformułowane w taki sposób:

  • Uczę się języka obcego, ponieważ może mi się to przydać.
  • Ćwiczę dwie godziny w tygodniu, ponieważ takie są zasady Kodeksu Honorowego.
  • Modlę się, bo to jest obowiązkiem chrześcijanina.
  • Odchudzam się, bo nadwaga jest niezdrowa.

Co w tych wyzwaniach jest złego? A no to, że we wszystkich źródło motywacji do działania jest poza nami. Jeżeli dalej masz wątpliwości, to spróbuj je obronić zadając sobie takie pytania:

  • Niby dlaczego ten język ma mi się przydać skoro mam już trzydzieści lub więcej lat i świetnie sobie bez niego radzę? Jaki będzie sens pracy nad wyzwaniem, jeżeli jednak mi się nie przyda taka umiejętność? Zmarnuję czas, który mogłem poświęcić na modlitwę lub spotkania z bliskim. A tak w ogóle, to co jest ważniejsze: kolejne lekcje czy odpoczynek po pracy?
  • Dlaczego mam ćwiczyć dwie godziny? Czy lepiej jest raz w tygodniu dwie godziny czy może codziennie po kilkanaście minut? A może te dwie godzinym wymyślił ktoś kto miał mniej obowiązków niż ja i nie ma kompletnie pojęcia jak ciężko jest w mojej sytuacji wygospodarować te dwie godziny? Albo jest zupełnie odwrotnie: prowadzę taki tryb życia, że dwie godziny w tygodniu, to poświęcam na samą rozgrzewkę i przygotowanie do ćwiczeń.
  • Chciałbym żeby twoje dziecko rozmawiało ze mną, bo ma taki obowiązek? Czy może dlatego, że mnie kocha i chce spędzić ze mną czas?
  • Ostatni przykład — ten z odchudzaniem — jest moim osobistym więc mam całe mnóstwo wymówek. Jedną z nich są przykłady moich znajomych i celebrytów, którzy mają sporą nadwagę, a jednak odnoszą sukcesy i wcale nie wyglądają na cierpiących, tak jak straszą lekarze. Dlaczego więc mam rezygnować z tego, co bardzo lubię i co pomaga mi zapełnić pustkę w duszy?

Cele z wizją

Za chwilę napiszę, jak moim zdaniem mogą wyglądać wyzwania, w których jest wizja. Kluczowe jednak byś zrozumiał, że to pojęcie ma tylko i wyłącznie osobistych charakter i wypływa z naszych doświadczeń. Nie znajdziesz jej w radach znajomych i może być tak, że na jej szukanie poświęcisz sporo czasu i wysiłku. 

Jeżeli jednak ją odkryjesz, to będziesz wiedział, że to jest ten moment. Zmienia się zupełnie optyka patrzenia, na to co masz do zrobienia. W chwili, kiedy zbudujesz w sobie ten głęboki sens wyzwania, przestajesz szukać wymówek, a rozglądasz się za sposobami osiągnięcia celu. Podejmujesz decyzję: „Tak! Chcę to zrobić”.

Wyzwania oparte o wizję mogą wyglądać tak:

  • Uczę się języka obcego, bo dzięki temu będę czytał opracowania naukowe, które pomogą mi stać się ekspertem w dziedzinie, którą się zajmuję na codzień. Doskonalenie siebie w pracy zawodowej jest dla mnie kluczowe.
  • Uczę się języka obcego, bo moim marzeniem jest podróżowanie. W ten sposób bez problemu odnajdę się w każdej sytuacji i pozbędę się lęku, który do tej pory mi przeszkadzał. Przestanę marzyć, a zacznę działać.
  • Uprawiam sport, bo moje ciało jest narzędziem, które będę wykorzystywać w realizacji moich planów aż do śmierci.
  • Uprawiam sport, bo aktywność fizyczna jest mi niezbędna do tego, by spełniać się jako ojciec / matka i osiągać sukcesy w pracy.
  • Modlę się, bo chcę już teraz choć trochę poznać tego, z którym spędzę całą wieczność.
  • Zmieniam nawyki w jedzeniu, dlatego, że chcę aktywnie uczestniczyć w dorastaniu moich dzieci i realizować moje plany, które mam jako ojciec.
  • Zmieniam nawyki w jedzeniu, bo chcę pokazać moim dzieciom, że rozwój osobisty, to nie tylko poświęcenie dla pracy i obowiązków, ale również dbanie o siebie. Nie zgadzam się na taki kompromis, w którym można stracić zdrowie dla korzyści finansowych.

Wizja nie jest oczywiście magicznym kluczem do sukcesu. Dalej pozostaje praca nad budowaniem w sobie pasji, odkrywaniem talentów, które będą nas wspierały w dążeniu do celu i codzienna, systematyczna praca. 

Dalej będą dni trudne, wymagające i chwile zwątpienia, jednak będziesz miał w sobie ten kluczowy sznurek, którego pociągnięcie pomoże ci po raz setny stanąć na na nogi.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: