Chyba wszyscy rodzice zmagają się z problemem, jak dbać o swoje życie duchowe, jak się modlić, gdy dzieci pochłaniają nasz cały wolny czas. Im są młodsze, tym trudniej jest znaleźć chwilę wytchnienia, a co dopiero skupić się na sprawach, które wykraczają poza kupę, jedzenie, ból brzuszka i „nudzi mi się!”.

Jest sposób, jak sobie z tym poradzić. W tym, jak to robić pomoże nam krótkie opowiadanie Anthoniego de Mello SJ o tym, jak Narda nosił wodę.

Indyjski mędrzec Narda był gorliwym wyznawcą boga Hari. Jego wiara była tak wielka, że pewnego dnia doszedł do wniosku, iż na całym świecie nie ma nikogo, kto by kochał Hari bardziej niż on.

Bóg odczytał to w jego sercu i rzekł: „Narado, idź do miasta na brzegu Gangesu. Żyje tam jeden z moich wyznawców. Zamieszkanie z nim dobrze ci zrobi”.

Narada poszedł i znalazł wieśniaka, który wstawał wcześnie rano, wymawiał imię boga Hari tylko raz, potem brał pług i szedł w pole, gdzie pracował cały dzień. Tuż przed zaśnięciem wymawiał imię Hari raz jeszcze. Narada pomyślał: „Jak ten prostak może być czcicielem boga? Widzę go pogrążonego co dzień w swoich ziemskich sprawach”.

Wtedy Pan rzekł do Narady: „Wypełnij naczynie mlekiem aż po brzegi i przejdź z nim dookoła miasta. Potem wróć, nie uroniwszy ani kropli”. Narada uczynił tak, jak Pan mu kazał.

„Ile razy wspomniałeś mnie podczas swego spaceru dookoła miasta?” – zapytał Hari.

„Ani razu, Panie” – odparł Narada. „Jak mogłem to uczynić, skoro powiedziałeś mi, bym uważał na naczynie z mlekiem”.

Na to bóg odrzekł: „To naczynie tak bardzo zajęło twoją uwagę, że całkiem o mnie zapomniałeś. Lecz spójrz na tego wieśniaka – chociaż jest obarczony troską o wyżywienie rodziny, pamięta o mnie dwa razy dziennie. (Anthony de Mello SJ, Modlitwa żaby. Książka opowiadań medytacyjnych, Kraków 1992, t. 1)

Po pierwsze: banał, ale istotny. Narda i wieśniak mieli do zrealizowania dwa różne zadania. Oba ważne, ale zupełnie do siebie nieprzystające. Zadaniem pierwszego była modlitwa, a zadaniem drugiego — praca. Dlatego też, gdy jesteśmy rodzicami, to nie możemy oczekiwać od siebie, że utrzymamy styl życia, który mieliśmy, zanim nimi zostaliśmy. Mając dzieci, nie możemy modlić się tak, jak to robi młodzież oazowa albo wdowy, które w taki sposób wypełniają swój czas na emeryturze.

Skoro zmienia się nasz sposób życia, to również powinniśmy zmienić modlitwę. Poszukać takiej, która nie będzie kolidowała z wykonywaniem obowiązków. Codzienny udział w majówkowych nabożeństwach jest świetnym sposobem na rozwój duchowy. Podobnie będzie z modlitwą pompejańską. Jednak wymagają one czasu i zaangażowania, a tym samym za każdym razem będziemy skupiać się na wewnętrznych rozterkach kosztem zarówno zadań rodzicielskich, jak i naszego rozwoju duchowego. Nie ma jednego sposobu na kontakt z Bogiem, a on sam zmienia się równolegle do tego, jak zmieniamy się my sami i nasz sposób życia. 

Po drugie, dla wszystkich, którzy wybrali inną ścieżkę niż zakon lub kapłaństwo, celem życia jest wypełnianie zadań wynikających z ról społecznych, jakich się podejmujemy. Modlitwa jest środkiem, który nas w tym wspiera. Ma nam pomagać w wyborach, w rozwoju, w szukaniu odpowiedzi na moralne problemy. Gdy zaczynamy się zastanawiać, dlaczego koliduje z pracą, to oznacza, że skupiamy się na niej jako na celu samym w sobie. 

Nadmiar obowiązków rodzicielskich jest przejściowym stanem, ale nawet on nie musi się wiązać z porzuceniem rozwoju duchowego. Warto szukać sposobu, który pozwoli nam prowadzić równolegle rozwój dziecka z własnym rozwojem wewnętrznym. Jednym z nich jest tak zwana modlitwa serca lub modlitwa Jezusowa. Można na jej temat znaleźć sporo informacji więc podrzucam Ci tylko pomysł. Choćby tutaj…

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: