W przedziale pociągu była tylko jedna osoba: mocno podchmielony jegomość, którego stan dawał matce pewność, że nie będzie się nadmiernie interesował wyglądem jej dziecka. A było ono wyjątkowo brzydkie. Zwracał uwagę innych współpasażerów i prowokował do zadawania pytań, na które nie chciała odpowiadać. Po kilku przystankach mężczyzna ocknął się i wygrzebał z torby paczkę ciastek. Wyciągnął rękę do kobiety, by ją poczęstować. Po chwili konsternacji, bełkocząc, zagadał: A małpce damy banana!

Sposób, w jaki dzieci tworzą nawyki, nie różni się od tego, jak robią to dorośli. Charles Duhigg w książce „Siła nawyku. Dlaczego robimy to, co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie” zaprezentował ich specyfikę w formie pętli:

  1. Na początku pojawia się bodziec, który inicjuje cały proces.
  2. Po nim nasz mózg wytwarza pragnienie nagrody, która znajduje się na końcu.
  3. Za nim jednak ją osiągniemy, podejmujemy działanie, dzięki któremu
  4. nagroda staje się osiągalna.

Jest to czwarty artykuł z cyklu jak „Jak skutecznie nauczyć dziecko dobrych nawyków?” Całość znajdziesz w tym miejscu.

Dowcip o pijaku, matce i brzydkim dziecku ma już chyba ze sto lat. Pokazuje z dystansem problem, jaki mają rodzice: w jaki sposób nagradzać, by dziecko nie traktować jak przedmiot tresury. A może w ogóle nie powinniśmy nagradzać lub karać? W tym artykule omówimy to zagadnienie w kontekście nauki nawyków.

Nagroda na końcu pętli warunkowania nawyków daje naszemu mózgowi sygnał, że wykonał dobrą robotę. Jest też zachętą, by ten konkretny cykl powtarzać i utrwalać. Wielokrotnie wykonywane czynności sprawiają, że bodziec, który jest na samym początku, prowokuje nasz mózg do takiej reakcji, jakby już skonsumował wszystkie obietnice. Z tego samego powodu sam zapach kawy o poranku działa pobudzająco.

Nagroda będzie miała podobny wpływ na nasze dzieci i ich nawyki pod warunkiem, że będzie naturalną konsekwencją ich działania. Często właśnie brak takiego powiązania sprawia, że nasze wysiłki wychowawcze nie przynoszą efektów.

Rodzicielską nagrodą, którą mamy zawsze pod ręką, jest pochwała. Doceniamy, gdy zachowanie dziecka spełni uzgodnione wcześniej warunki. Gdy będzie inaczej, to najlepiej … zignorować. W nauce nawyków skupiamy się na wywoływaniu pozytywnych zmian. Naturalnym rodzicielskim odruchem w sytuacji, w której dziecko łamie reguły, jest wyciąganie negatywnych konsekwencji.

(Na co dzień, tak naprawdę, to marudzimy, narzekamy i strofujemy, co pokazuje im tylko tyle, że naturalną konsekwencją niestosowania się do zasad jest wieczne utyskiwanie starszych. Na nie dzieci szybko się uodparniają dzięki umiejętności wybiórczego słuchania).

Już sam brak nagrody jest wystarczającą „karą”, pod warunkiem, że zadbamy, by unikanie oczekiwanego zachowania nie niosło ze sobą innej, niechcianej przez nas gratyfikacji. Gdy będzie się ona pojawiał, to nasza pętla nawyku będzie działa w stronę, której nie chcemy.

Z negatywnym nagradzaniem będziemy mieli do czynienia w sytuacji, kiedy złe zachowanie dziecka jest narzędziem do walki o uwagę rodziców. Część dorosłych osób okazuje zainteresowanie jedynie wtedy, kiedy ich wychowanek rozrabia. Gdy jest posłuszny, to ich uwaga skupia się na pracy, na domu, na sobie samym. Dziecko dostrzega wtedy, że łamanie reguł daje możliwość zaistnienia w ich świecie. Co prawda marudzą, krzyczą i się czepiają, ale przynajmniej okazują zainteresowanie.

Dezaprobata i aktywne ignorowanie ma tym większy wpływ na dziecko im bliższe mamy z nim relacje. O nie zawsze zadbamy, gdy wychowujemy dziecko w poczuciu własnej wartości. Obawy o nadmierne ignorowanie złego zachowania w przypadku większości rodziców są nieuzasadnione. Naszą naturalną skłonnością jest skupianie się na odstępstwach i na łamaniu reguł. Łatwiej przychodzi nam korygowanie, strofowanie i pouczanie. Dlatego właśnie powinniśmy skupiać się na docenianiu. Wbrew oporom, które mamy, bardzo trudno nam będzie przegiąć w drugą stronę.

Pochwała i docenianie są skuteczne, ale mają istotną wadę. My sami jesteśmy ich źródłem. Musimy być obecni przy dziecku, by domknąć pętlę nawyku. Jedynie naturalne nagrody i konsekwencje zachowania zapewnią nam samodzielność dziecka.

W naszym domu długi czas zmagaliśmy się z problemem wstawania młodszych dzieci do szkoły i do przedszkola. Wszystkie poranki poza weekendem wyglądały tak samo. Budziliśmy je o 7:00 i trwało to 15-20 min. Wstawały niewyspane, rozdrażnione z nastawieniem: Nie będę! Powód był oczywisty. Jeżeli wieczorem kładły się spać później niż o 21:00, to spały zbyt krótko, by odpocząć. Próbowaliśmy uświadomić im, że właśnie ignorowanie naszych wieczornych próśb, gróźb i szantaży, jest powodem ich paskudnego samopoczucia o poranku. Skutki był mierne, a nasza frustracja rosła.

W dużej rodzinie (takiej jak moja) rytm codziennego życia jest bardzo różnorodny. Mamy małe dzieci, które powinny spać co najmniej 9-10 godzin na dobę i mamy też nastolatków, którzy sami organizują sobie czas i — jak to nastolatki — zwykle chodzą spać później, niż powinny. Nie potrafiliśmy więc maluchów przekonać, że trzeba iść spać, kiedy starsze rodzeństwo właśnie kończy lekcje i zaczyna grać na komputerze, a po domu kręci się jeszcze mnóstwo osób i nie zachowuje wieczornej ciszy. Nie byliśmy w stanie wprowadzić trzeciej zasady wdrażania nawyków, która mówi o tym, by pożądane działanie, było tak proste do wykonania, jak to tylko możliwe.

Umówiliśmy się w następujący sposób: gdy o 21:00 będą w ciszy leżeć w łóżkach, to następnego wieczoru będą mogły oglądać bajki przez około godzinę. Problem porannego wstawania po kilku dniach zniknął. 0 7:00 rano nasze pociechy budzą się same i schodzą na śniadanie. To oznacza, że spały dokładnie tyle i potrzebowały, by odpocząć.

Skąd ta magia? Za nią właśnie odpowiadają naturalne konsekwencje. By je wytłumaczyć, posłużymy się kolejnym przykładem. Załóżmy, że w środę wieczorem włączysz pierwszy odcinek jakiegoś serialu. 45 minut relaksu, po ciężki dniu pracy z pewnością może pomóc i nie zaszkodzi. Jednak wciągnąłeś się i … nie wyłączyłeś przycisku „oglądaj kolejny odcinek”. Potem znów go nie zauważyłeś i … przeleciał trzeci odcinek. Z 45 minut zrobiło się kilka godzin. Rano wstajesz do pracy, więc jesteś nieprzytomny. To jest naturalna konsekwencja. Wyciągasz wniosek, że seriale to tylko w piątek i w sobotę, bo nawet jeżeli się wciągniesz w kolejne odcinki, to odeśpisz. Mniejsze dzieci nie potrafią jeszcze w taki sposób wnioskować, więc powinniśmy im w tym pomóc. Czuwamy, by łączyły ze sobą poszczególne zachowania:

  • (1) gdy pójdzie za późno spać, to rano jest niewyspane,
  • (2) idzie późno spać, bo nie skończyło zabawy, oglądania bajek itd. wystarczająco wcześnie, by się umyć i wyciszyć przed spaniem.

Gdy nie dopilnujemy, by wszystkie „kropki” zostały odpowiednio połączone, to sami będziemy mierzyć się z konsekwencjami:

  • podły nastrój dziecka o poranku,
  • walka z nim i
  • powtarzane dzień po dniu awantury.

Zasada, którą wprowadziliśmy (21:00 w łóżku = bajki kolejnego dnia), pozwoliła im połączyć oba etapy i odczuć konsekwencje w postaci wyczekiwanej nagrody. To nie my jesteśmy źródłem gratyfikacji, nasza pochwała lub jej brak, ale ustalony porządek dnia. Sprawdzamy tylko, co się dzieje w dziecinnym pokoju o 21:00.

Magia będzie jednak działała tylko wtedy, kiedy nagroda i działanie będą blisko siebie. Taki brak powiązania powoduje, że wielu z nas … się zadłuża ponad miarę. Kiedy kupujemy jakiś nowym przedmiot na raty, to natychmiast odczuwamy radość i cieszymy się spełnieniem marzeń. Jednocześnie przykre konsekwencje odmawiania sobie, by na tę nowość zdobyć pieniądze, odraczamy w czasie. Kiedy bank dopomina się zwrotu pożyczki, nasza radość z posiadania dawno wygasła, a w nas jest tylko gorycz z konieczności odmawiania sobie. Oba wydarzenia są od siebie na tyle odległe, że nasz mózg ich nie łączy. Traktuje jak osobne wydarzenia. Podejmujemy więc decyzję o następnej pożyczce, bo przecież wiązała się ona tylko z pozytywnymi doświadczeniami, które choć trochę nam ulżą w cierpieniu. Przekonujemy sami siebie, że coś nam się od życia należy.

Z tego samego powodu ostrzeganie dziecka, że jak nie pójdzie spać, to będzie niewyspane lub straszenie go, że przez tydzień nie będzie bajek, że dostanie w szkole jedynkę, nie przynosi oczekiwanych zmian. Jego mózg nie odczuwa bezpośredniego powiązania pomiędzy działaniem a jego wynikiem.

Na koniec obiecana w pierwszym artykule odpowiedź na pytanie: Co sprawia, że to samo dziecko półprzytomne zawsze spuści wodę w toalecie i jednocześnie nie jest w stanie nauczyć się wkładania naczyń do zmywarki po skończonym posiłku?

Wyjaśnieniem jest właśnie nagroda za działanie lub jej brak. Podczas wizyty w ubikacji jedną z najlepszych zabaw jest spuszczanie wody: najpierw naciska się przycisk, potem szumi i nagle zaczyna wypełniać miskę muszli, kręci się i wiruje. Na koniec znika w czarnej otchłani. Są dzieci, które potrafią przy tej czynności spędzić wiele godzin, nadwyrężając budżet domowy i środowisko naturalne. Jest działanie i jest automatyczna nagroda, która pobudza ciekawość malucha.

A co dzieje się, gdy nasza pociecha schowa talerz do zmywarki?

  • No! Chociaż raz pamiętałeś!

Podsumowanie

  1. Czwartą zasadą ułatwiającą uczenie nawyków według Jamesa Cleara i jego książki „Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykłe efekty” jest atrakcyjne nagradzanie za czynności, które chcemy wpoić dziecku.
  2. Najprostszą i nałatwiej dostępną nagrodą jest rodzicielska pochwała i docenianie W przeciwnej sytuacji lepiej jednak nie karać, ale zignorować zachowanie dziecka. Sam brak pochwały będzie wystarczający.
  3. Naskuteczniejsze w nauce nawyków są sytuacje, w których nagroda jest naturalnie powiązania z działaniem dziecka.
  4. Mniejsze dzieci potrzebują pomocy rodziców, by łączyć ze sobą poszczególne etapy działania i związanej z nim nagrody lub jej braku.
  5. Zbyt duży upływ czasu pomiędzy działaniem a jego konsekwencjami powoduje, że nagroda traci swój wpływ na naukę nawyku i nie jest zachętą do jego powtarzania.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: