Usłyszałem kiedyś o tym, jak zbawienny wpływ na zdrowie i samopoczucie ma wypita szklanka czystej wody. Najlepiej rano, na czczo i codziennie. Pomyślałem, że może ma, a może nie ma, ale jak dobrze zacznę, to z pewnością utrzymanie wymaganego minimum wypijanych płynów w ciągu dnia, będzie znacznie łatwiejsze. Próbowałem wielokrotnie. Zawsze jednak rozbijałem się o mur. O kawie oczywiście nie zapomniałem nigdy, ale o wodzie już po kilku dniach nie pamiętałem. Tak było do czasu, gdy zmieniłem jedną niewielką rzecz w moim zachowaniu. Dziś wypijam nie szklankę, ale litr czystej wody. Ta „magia” działa również na dzieci.

Sposób, w jaki dzieci tworzą nawyki, nie różni się od tego, jak robią to dorośli. Charles Duhigg w książce „Siła nawyku. Dlaczego robimy to, co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie” zaprezentował ich specyfikę w formie pętli:

  1. Na początku pojawia się bodziec, który inicjuje cały proces.
  2. Po nim nasz mózg wytwarza pragnienie nagrody, która znajduje się na końcu.
  3. Za nim jednak ją osiągniemy, podejmujemy działanie, dzięki któremu
  4. nagroda staje się osiągalna.

Jest to czwarty artykuł z cyklu jak „Jak skutecznie nauczyć dziecko dobrych nawyków?”

Niech to będzie tak proste, jak to tylko możliwe

Kolejną zasadą, jaką proponuje James Clear w książce „Atomowe nawyki”, jest doprowadzenie do sytuacji, w której wykonywanie czynności będzie łatwe. Im prościej coś zrobić, tym chętniej się za to zabierzemy i mniejszy będziemy czuli opór.

W mojej nauce codzinnego picia wody zacząłem od postawienie szklanki przy kuchennym zlewozmywaku. Wybrałem taką, której nie mogłem pomylić z innymi. To kufel do piwa o pojemności 250 ml z uchwytem i żółtym logiem BVB. Wieczorem nalewam do niego wody z kranu i robię tak za każdym razem, gdy tylko go opróźnię. Nigdy nie zostawiam pustej szklanki. Mam więc ciągle przed oczami wyróżniającą się szklankę pełną wody (to jest z bodzieć, o którym mówiliśmy w pierwszym artykule) w temperaturze pokojowej (łatwo dostępny). Wystarczy tylko sięgnąć i wziąć kilka łyków. Nikt inny z domowników jej nie ruszy, bo dziwna taka i nieporęczna.

Podobnie możemy potraktować ubrania do porannego biegu lub marszu. Jeżeli postawimy przy łóżku buty sportowe tak, by zaraz po wstaniu potknąć się o nie, to będziemy mieli odpowiednią wskazówkę. Warto jednak wieczorem ułożyć w łazience na krzesełku spodnie, bluzę i kurtkę. Ich założenie nie będzie wymagało od nas żadnego wysiłku. Na dobrą sprawę oczu nawet nie trzeba będzie otwierać. Jest prosto i łatwo, a o wymówkę trudno.

Dokładnie odwrotnie będziemy się zachowywać, gdy spodnie będą na półce, koszulkę trzeba będzie poszukać na półce w sypialni (czyli trzeba się będzie wrócić i znów zmierzyć się z pokusą ciepłego łóżka), a bluza będzie … gdzieś tam (chyba) w przedpokoju. Wtedy poszukamy tego wszystkiego raz, drugi, może trzeci. Gdy jednak czwartego dnia będzie za oknem mżawka, to polegniemy.

Prosto nie znaczy za kogoś

Skoro ma być łatwo, to w przypadku dzieci należałoby stwierdzić, że babcia, która goni z łyżeczką za małym Kubusiem i prosi po raz setny „Zjedz jeszcze troszczeczkę.” okaże się wytrawnym coachem lub ternerem osobistym. No, nie tak!

Ułatwianie czynności to nie to samo co wyręczanie. W nauce nawyku celem jest samodzielność. Gdy mama będzie za swojego syna wykonywała wszystkie trudniejsze prace domowe, będzie pamiętała, co było zadane w szkole, to nauczy go, nawyżej pewności, że z każdych kłopotów ktoś go wyciągnie.

Kolejnym warunkiem jest dostosowanie wymagań do umiejętności dziecka, które są głównie powiązane z wiekiem, ale i z wcześniejszymi doświadczeniami. Załóżmy, że chcesz nauczyć dziecko nawyku sięgania po kredki za każdym razem, kiedy zaczyna się nudzić.

Najpierw powinnieneś upewnić się, że są dla niego łatwo dostępne (wskazówka). Możesz je położyć w skrzynce (w kolorze krwistoczerwonym) pod telewizorem. Pamiętaj, by równocześnie schować gdzie pilota, by nie był widoczny. Wtedy łatwiej mu będzie sięgnąć właśnie do skrzynki po kredki. Obok będzie miał do wyboru czyste kartki papieru i kolorowanki. Do tego jednak musisz mieć jeszcze pewność, że kerdki są zawsze odpowiednio zatemperowane. Nic bardziej nie zabija przypływu natchnienia artystycznego jak niesprawne narzędzie pracy. Małemu dziecku będziemy musieli sami te kredki przygotować. Gdy jednak podrośnie, to wystarczy, by w tej skrzynce zawsze była ostra temperówka.

W naszej kuchni na blacie jest wielka drewniana deska. Pod spodem sztućce, a obok maselniczka i porojony chleb w chlebaku. Łatwiej jest maluchom zrobić sobie samemu kanapki na drugie śniadanie, niż chodzić za rodzicami i prosić się o wyręczenie. Tak! Zgoda. Kuchnia codziennie wygląda, jakby przebiegło przez nią stado ujaranych trawą diabłów tasmańskich. Sprzątanie po sobie, to jednak kolejny etap nauki, do którego dotrzemy na kolejnym etapie.

Podsumowanie

  1. Trzecią zasadą ułatwiającą uczenie nawyków według Jamesa Cleara i jego książki „Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykłe efekty” jest upewnianie się, że czynność, której uczymy jest tak łatwa do wykonania, jak to tylko możliwe.
  2. Ułatwianie to jednak nie to samo co wyręczanie lub zastępowanie dziecka w jego obowiązkach i zadaniach. W nauce nawyków celem jest samodzielność i zaradność.
  3. Poziom oczekiwań wobec dziecka należy dostosować do etapu rozwoju i do wcześniejszych doświadczeń. Na początku nasza pomoc może być większa, ale z czasem powinniśmy się wycofywać i pozostawiać dziecku jak najwięcej swobody i inicjatywy.
  4. Nauka samodzielności w dłuższej prespektywie niesie sporo korzyści, jednak też wiążę się z wyrzeczeniami z naszej strony na przykład konieczność zrewidowania swoich poglądów i sposobu życia.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: