Jak radzić sobie z rodzicielskim poczuciem winy?

Poczucie winy, gdy nie dajemy rady niemożliwemu

Jesteśmy otoczeni presją, która każe nam być najlepszym, najzdrowszym i przy tym dobrze się bawić. Skoro tak, to możemy pracować, rozwijać się intelektualnie i fizycznie, być wiecznie młodym i wypoczętym. Podobno są narzędzia, które to umożliwiają, a my ich nie wykorzystujemy, bo nie wyszliśmy ze swojej strefy komfortu.

Pobierz artykuł w całości

Objawy życia w poczuciu winy

W takim „idealnym świecie” każde potknięcie na polu rodzicielskim może wywoływać poczucie winy. Nie jest ono samo w sobie negatywną reakcją. Wskazuje nam, że popełniliśmy błąd, który warto naprawić. Jednak, gdy rośnie ponad miarę i przestajemy nad nim panować, prowadzi nas do nieprawidłowych reakcji.

Mogą być nimi takie nasze zachowania jak:

  1. trudność w odmawianiu dziecku;
  2. obwinianie siebie za to, że nie dorastam do własnego idealnego obrazu rodzica;
  3. obserwacja innych rodziców budzi poczucie braku kompetencji w roli rodzica,
  4. skupianie się w swojej ocenie tylko na popełnianych błędach i potknięciach;
  5. nieuzasadniona obawa o to, że robię dziecku krzywdę mogącą wpłynąć na całe jego życie;
  6. branie na siebie winy za wydarzenia, które są poza kontrolą;
  7. niekonsekwentne uleganie namowom dziecka pod wpływem poczucia winy;
  8. stałe przekonanie o tym, że czas, który poświęcam dziecku jest niewystarczający;
  9. nieuzasadnione poczucie, że zrobiłem dziecku coś złego.

Niekontrolowane poczucie winy zmusza nas do podejmowania zachowań i czynności, które przynoszą wewnętrzną ulgę. Oczyszczają nadmiernie obciążone sumienie. Robimy to jednak na ogół ze szkodą dla dziecka. Dodatkowo, długotrwałe postępowanie w taki sposób, prowadzi do wytwarzania złych nawyków. Z nimi jeszcze trudniej jest się nam uporać. Stają się naszą utrwaloną reakcją.

To co nam przynosi ulgę w poczuciu winy

Radzić sobie możemy z tym nieprzyjemnym stanem na trzy sposoby:

  1. zapobiegać pojawianiu się wyrzutów sumienia;
  2. zamazywać poczucia winy,
  3. rekompensować sobie poczucia winy w nadmierny sposób.

Na początku, zanim pojawi się jeszcze ten obciążający stan, możemy z nadmierną gorliwością dążyć do tego, by się nie powtórzył. Zapobiegamy wyrzutom sumienia na przykład rezygnując z czasu wolnego dla siebie, ponieważ odpoczynek kojarzy nam się z niezasłużoną nagrodą. Podobnie może być z różnego rodzaju przyjemnościami takimi jak rozrywka, zakupy, wyjazdy. Niespełnienie rodzicielskich oczekiwań może wzbudzać w nas przymus wydawania pieniędzy tylko na dziecko, ponieważ my sami na takie przyjemności nie zasłużyliśmy.

Celem kolejnego zachowania jest chęć szybkiego i też krótkotrwałego pozbycia się męczących wyrzutów sumienia. Działa to zwykle w taki sposób. Negatywna ocena swoich rodzicielskich umiejętności sprawia, że rodzi się w nas poczucie winy. Gdy dziecko zaczyna dopominać się usilnie, by spełnić jakąś jego zachciankę, ustępstwo jest okazją do poczucia się przez chwilę „dobrym rodzicem”. Zaraz jednak ta krótka nagroda przeradza się w kolejny nieprzyjemny stan i jeszcze silniejsze wyrzuty sumienia; bo ulegliśmy. To pogarsza już i tak kiepską opinię o sobie samym i napędza błędne koło.

Nadmierne rekompensaty to chęć zadośćuczynienia wychowankowi poniesionych krzywd. Ich celem nie jest jednak faktyczne wynagrodzenie strat. Służą raczej temu, by skutecznie „przyklepać” nieprzyjemne odczucia, które męczą sumienie rodzica. I to przyklepać z odpowiednim nadmiarem. Z taką sytuacją możemy mieć do czynienia na przykład u rodziców, którzy się rozwiedli lub którzy nie radzą sobie z emocjami reagując bardzo gwałtownie krzykiem lub biciem. Czas z dzieckiem wypełniają wtedy ciągłe ustępstwa, nadmierna opiekuńczość, brak wyznaczania granic w oczekiwaniach i zachowaniu malucha.

Błędy będą nam towarzyszyć zawsze

Błędy, które popełniamy w wychowaniu dzieci są faktem. Nie ma możliwości byśmy ich uniknęli. Nie może to być jednak usprawiedliwieniem do przyjęcia biernej postawy, ale wskazówką do skutecznej pracy nad swoimi kompetencjami. Myślę tu zarówno o prostych, codziennych błędach takich jak brak cierpliwości, dostatecznej uwagi czy pobłażliwość. Mogą zdarzyć się również i takie, których konsekwencje wpłyną na całe przyszłe życie małego człowieka. Jeżeli tego doświadczyłeś, to jedynym słusznym wyjściem jest w dalszym ciągu skupienie się na tym, co jesteś w stanie zmienić. Przeszłość jest poza naszą kontrolą. Nie obwiniaj się za błędy, których już nie możesz odwrócić. Do tego potrzebne jest wybaczenie samemu sobie. Jest to wbrew odczuciom, ale jest niesamowicie logiczne. Rozpamiętywanie to próba mierzenia się z niemożliwym. Odciąga naszą energię od teraźniejszości, którą możemy kontrolować.

Rodzicielskie błędy, jeżeli do nich właściwie podejdziemy, staną się czynnikiem rozwijającym dziecko. Maluchy wychowywane w trudnych warunkach i uczone jak sobie z nimi właściwie radzić, wyrastają na zaradnych dorosłych. Trudności hartują podobnie jak przebyte choroby.

Zaakceptuj to, że nie będziesz idealnym rodzicem i nie wychowasz swojego dziecka na idealnego człowiek. Nie zrobisz tego, ale możesz nauczyć swoje dziecko, jak może żyć w świecie nieidealnym i jak radzić sobie z takim przeciwnościami.

Nie jesteś też odpowiedzialny za wszystkie zmiany i wydarzenia w życiu swojego dziecka. Nie przewidzisz ich, ani tego jak mogą ostatecznie na niego wpłynąć.

Zdrowy dystans do tego, co nas spotyka

Zdobywaną wiedzę na temat wychowania dzieci traktuj z dużą rezerwą. Nawet jeżeli jest ona prezentowana w sposób wiarygodny i jest potwierdzana wynikami badań. Nie jestem przeciwnikiem poszukiwania nowych metod wychowawczych i edukacyjnych, jednak nie wierzę w rewolucję w tej dziedzinie. Nie znajdziesz szybkich i skutecznych metod, które: pomogą ci się uporać z krnąbrnym maluchem, z dnia na dzień, sprawią, że przestaniesz krzyczeń na dziecko lub będziesz zaangażowanym opiekunem w tydzień. Zmiany wymagają pracy nad sobą i czasu. Trudno tutaj liczyć na cuda. Jestem rodzicem już prawie 20 lat i przekonałem się, że wiele pomysłów na wychowanie odchodzi, by w ich miejsce pojawiły się nowe. Taka weryfikacja jest potrzebna do rozwoju, ale szansę na wychowanie naszego malucha mamy tylko jedną. Powtórki nie będzie. To, co potrzebujemy, by być wystarczająco dobrym rodzicem, mamy w sobie. Trzeba to tylko umiejętnie odkryć.

Drugie to zdrowy krytycyzm i nadwrażliwość, która się w nas rodzi, gdy o nim zapominamy. Skoro człowiek jest w stanie przeżyć w drastycznie skrajnych warunkach np. wojny, głodu, ekstremalnych wyzwaniach to kilka niezdrowych hamburgerów nie złamie jego życia lub kariery zawodowej. Nadmiar wiedzy i informacji bez odpowiedniego odniesienia i filtra jest szkodliwy, tak samo jak brak wiedzy i nieuctwo.

Zaakceptuj to, że twoje dziecko jest odrębnym człowiekiem i będzie podejmować swoje decyzje. Cześć z nich będzie takich, które nie będą ci się podobały. Uszanuj tą wolność tak samo jak chciałeś, by szanowali ją twoi rodzice. Myślę tu również o prawie do popełniania błędów i szukania swojej drogi.

Najlepszy rodzic dla Twojego dziecka

Jesteś najlepszym rodzicem dla swojego dziecka i nic tego nie zmieni. Nie ma też idealnych rodziców, a każdy z nas popełnia błędy. Nie jesteśmy w tym oryginalni, ale możemy stać się dzięki nim niepowtarzalni.

Również ja popełniam błędy i również sobie nie radzę. Z Kasią, moją żoną, spędziliśmy już wiele czasu na rozmowach, w których szukaliśmy potwierdzenia dla naszych kompetencji. Robimy tak, bo zdarzają się dni, w których wszystko nam się wali i czujemy bezradność wobec nadmiaru rodzicielskich zobowiązań.

Codziennie jeden krok do przodu

Zmieniaj się jako rodzic. Rozwijaj, ucz nowych rzeczy. Stale naprawiaj w sobie jedną małą rzecz np. odłóż telefon, gdy jesteś z dzieckiem, poświęć mu 10 min. rozmowy, kiedy wróci ze szkoły (a jak nie dajesz rady, to zacznij od 5 min.), przeczytaj codziennie krótką bajkę. Rób jedną, małą rzecz na raz, ale stale. Powtarzaj tak długo, aż stanie się nawykiem (miesiąc, dwa, trzy). Zmieniaj się i rozwijaj razem ze swoim dzieckiem.

Ustal priorytety w życiu i bądź w nich najlepszy. W pozostałych wystarczy, że będziesz wystarczająco dobrym. Jeżeli jakiś znawca rozwoju osobistego mówi Ci, że możesz zdziałać cuda w każdej dziedzinie, której tylko chcesz, to mu nie wierz.

Dążąc do perfekcji we wszystkim, zaniedbujesz to, w czym powinieneś być zaangażowany. Marnujesz swój potencjał rozmieniając się na drobne. Również rodzicem możesz być wystarczająco dobrym.

%d bloggers like this: