Misja osobista to wizja naszego życia, którą chcielibyśmy zrealizować za kilka lub kilkanaście lat. Zanim tam jednak dotrzemy, czeka nas codzienność i zadania, które niejednokrotnie mają się nijak, do tego, jak sobie wyobrażamy przyszłość. Jak te diametralnie różne rzeczywistości połączyć w jedno?

Niezrealizowane plany

Jeżeli próbowałeś coś planować na dłuższy czas, snułeś wizje swojego ojcostwa, rodzicielstwa, kariery zawodowej, planowałeś jak będzie wyglądać małżeństwo, to pewnie znasz to uczucie. Najpierw ekscytacja i mocna chęć zmiany, a potem rozczarowanie szarą rzeczywistością. Ten kontakt czasem przypomina zderzenie ze ścianą lub solidny policzek. Po takiej konfrontacji zwykle zostaje niesmak, zawód i kolejny dowód na to, że miało być taki pięknie, a jest jak zwykle.

Przyczyn takiego stanu może być wiele i duże znaczenie mają czynniki indywidualne, z którymi zmierzyć się powinien każdy z nas samodzielnie. Są jednak ogólne reguły, bez przestrzegania których jesteśmy z góry skazani na porażkę.

Życie to wycieczka w górach

Wyobraź sobie, że jesteś w górach. Znalazłeś się tam w jakiś sposób, ale nie wiesz dokładnie gdzie jesteś i jak się wydostać z tej sytuacji. Wspinasz się więc na jakiś pagórek, po to by, się zorientować w okolicy. Z niego dostrzegasz w oddali miejsce, do którego chcesz dotrzeć. Postanawiasz tam wyruszyć. Schodzisz więc ze wzniesienia, zanurzasz się ponownie w gęstwinie krzaków i drzew i … ponownie tracisz orientację. To, co było w miarę jasne na szczycie, teraz znów staje się skomplikowane.

Brak orientacji to codzienność

Tak mniej więcej wygląd wyznaczenie wizji w naszym życiu. Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że schodząc w gąszcz codzienności tracimy z oczu to, co jest dla nas ważne. Trzeba więc poszukać narzędzi, które pomogą nam w utrzymaniu kierunku. Jednym z nich jest skuteczne zarządzanie tym, co robimy na co dzień. Wizja to jest planowanie „od góry”. Kiedy ją już mamy, potrzebujemy kolejnego kroku, który pomoże nam zaplanować „od dołu”. Po wykonaniu obu, doprowadzimy do tego, że codzienność zacznie nam się coraz bardziej pokrywać z wizją. 

Uporządkuj codzienność

Jedną z takich metod na zarządzanie obowiązkami osobistymi jest system GTD (Getting things done, Davida Allena). Przystępując do jego wdrożenia, zbieramy na jedną listę wszystkie obowiązki, zadania i projekty, którymi zajmujemy się w swoim życiu. Spisujemy to, co jest w obszarze naszego zainteresowania i na co mamy wpływ. Dotyczy to wszystkiego, od składowanych w schowku samochodu paragonów (bo mogą się przydać kiedyś) do zawodowych, złożonych projektów.

Dopasuj codzienność do wizji

Kiedy już ukończymy nasze spisywanie, przechodzimy do kolejnego etapu, którym jest sortowanie naszych zadań w listy. Tutaj warto się już odwołać do pomysłu na swoje życie. Listy zdań możemy grupować tematycznie w taki sposób, by odpowiadały ważnym obszarom naszego życia. Mogą być więc te, które powiązane są z małżeństwem, rodzicielstwem, z przyjaciółmi, pracą zawodową.

Pierwsze wnioski

Już na tym etapie będziesz w stanie wyciągnąć wnioski. Jeżeli okaże się, że w którymś z obszarów nie masz zadań, to oznacza, że jest on marginalizowany. U mnie na początku było tak, że obszar zawodowy był mocno obłożony, a ten, w którym chciałem budować przyjaźnie, zupełnie pusty. 

Nie wszystko pasuje do wizji

Kolejnym krokiem będzie optymalizowanie. Najprawdopodobniej będzie tak, że spora część zadań, które realizujesz codziennie, nie pasuje do wizji. Nimi warto się zająć w pierwszej kolejności. Najprościej byłoby przestać je realizować. Jednak rzeczywistość nie jest tak jednoznaczna. Są tam pewnie zadania, do których się zobowiązałeś i których nie da rady porzucić. Ja tutaj przyjąłem dwie strategie. Pierwsza – eliminacji i druga – optymalizacji.

Eliminuj, to co nie pasuje

Pierwsze podejście to nic innego jak jednak usuwanie tych zadań i projektów, które nie pasują do wizji. Wiem, że dopiero co zgodziłem się ze stwierdzeniem, że nie jest to takie proste, ale nie niemożliwe. Potrzeba czasu i pracy. Po kilku latach realizacji misji przekonałem się, że praktycznie każde spojrzenie można zmienić. Nasza opinia o tym z czym sobie poradzimy, a z czym nie, wynika tylko z naszych doświadczeń.

Optymalizuj, to czego nie eliminujesz

Druga metoda czyli optymalizacja to łącznie zadań, których nie chcemy, z tymi, które nam są potrzebne do realizacji planów. Przykładem jest mój obowiązek koszenia trawy. Przykra strona mieszkania we własnym domu. Nie cierpię tego, a jednocześnie nie mam możliwości, by powierzyć to na stałe komuś innemu czyli delegować. W związku z tym połączyłem ten czas z podnoszeniem kwalifikacji czyli słuchaniem audiobooków.

Samo planowanie swojego życia to pierwszy krok do jego realizacji. Bardzo ważny i niezbędny, ale nie jedyny. Potrzebne są kolejne. Początkowo może wydawać się to skomplikowane, a czasem wręcz niemożliwe. Pamiętaj jednak, że wizję realizujemy przez całe życie więc na wszystko to masz czas. Również na przygotowanie się do zadań, które nas przerastają.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: