Marzyłeś kiedyś o tym, by stać się osobą adorowaną i podziwianą przez innych? Taką, która ma wiernych fanów, zapatrzonych w ciebie jak w obrazek? Fajnie byłoby mieć takie życie, prawda? Ja mam.

Magiczny poranek

W niedzielny poranek obudziłem się pierwszy. Pozostali domownicy jeszcze spali. Wstałem po cichu i zszedłem do salonu. Niesamowite są dla mnie te poranki, kiedy w całym domu panuje głęboka cisza, a słychać jedynie szum wentylacji. Wyobraziłem już sobie, że siadam z kawą w fotelu i czytam książkę. Zanim to się jednak stanie trzeba się przygotować. Zamykam drzwi do kuchni, by szumiący ekspres do kawy nie narobił hałasu na cały dom. Urządzenie nie jest specjalnie głośne, ale chcę mieć pewność, że któryś z maluchów się nie obudził, bo wtedy nici z magicznego poranka.

Kawa zaczyna lecieć do filiżanki. Jeszcze chwila i będzie gotowa. Czytnik książek już mam przygotowany. Sprawdzam. Bateria jest naładowana i to prawie do pełna. Fajnie. Wszystko działa i jest na swoim miejscu. Wyłączyłem ekspres, kiedy płyn dosięgnął brzegów naczynia. Przestało mi brzęczeć w uszach i nagle … łup w drzwi. I to by było na tyle z magicznego poranka.

– „Tata, a co robisz?”

To było pierwsze z serii pytań, które od tamtego łupnięcia posypały się jak łuski z karabinu maszynowego. Pomimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie odpowiedzieć nawet na co dziesiąte. Da się to jakoś znieść, byleby nie padło magiczne: „Tato, głodny jestem!”, bo wtedy z siedzenia w fotelu nic nie wyjdzie.

Zaparłem się jednak i postanowiłem dopiąć swego. Rozsiadam się wygodnie. Próbuję czytać. Co kilka zdań przerywam, by odpowiedzieć na jedno z pytań. Najlepsze są takie, które wymagają komentarza: „tak” lub „nie”. Uśmiecham się, ale szczerze, bo to co widzę i słyszę sprawia mi ogromną radość.

Życie osoby sławnej

Zastanawiałem się kiedyś nad życiem osoby sławnej i uwielbianej przez innych. Wyobrażałem sobie jak można funkcjonować w sytuacji, kiedy stale ktoś liczy na twoje towarzystwo i obecność. Wydaje mi się, że jest to miłe, ale też bardzo męczące. Z drugiej strony takie właśnie poświęcenie jest integralną częścią rozpoznawalności. Nie da się tego rozdzielić. Jest też powinnością. Jeżeli posiada się taki dar, który pomaga innym poczuć się lepiej i wystarczy do tego sama tylko obecność oraz krótka rozmowa, to należy to wykorzystać.

Rozmyślając o tym zadałem sobie pytanie: „Co z tego wynika dla mnie?”. I wtedy zrozumiałem, że ja również mam taką publiczność, że mam wiernych fanów, którzy dzień i noc oczekują mojej obecności. Chcą przebywać w moim towarzystwie, chcą bym na nich zwrócił uwagę, docenił, poklepał po ramieniu, podbudował dobrym słowem. Tak jak aktor nie może grać na scenie bez publiczności, nie może jej zignorować, bo bez niej przestanie istnieć. Tak samo jest u mnie. Cokolwiek robię, nabiera sensu jedynie wtedy, kiedy dbam o swoje audytorium.

Takim audytorium są moje dzieci.

Pokrzyżowane plany

Dziś, choć po raz kolejny nic nie wyszło z magicznego niedzielnego poranka z kawą i książką w ręce, wiem, że nic nie straciłem. Biega koło mnie mały wielki człowiek, który pragnie mojego zainteresowania, uśmiechu i akceptacji. Strzela z klocków i wyciąga różne zaczarowane przedmioty z pudełka z zabawkami. Przeżywa trzecią wojnę światową w masce gazowej. Na szczegółowe techniczne pytania jednak unikam odpowiedzi, bo po prostu nie znam się na sprzęcie wojennym. Moja publiczność jednak tym się nie zraża. Wystarczy, że przytaknę, a jak trzeba to szczerze odpowiem, że … nie mam pojęcia. Moim fanom zupełnie to nie przeszkadza.

Podoba mi się takie, życie w świetle reflektorów!

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

%d bloggers like this: