fbpx

Na ten rok zaplanowałem przebiegnięcie 10 km. Zaczęło się jak zwykle: od dobrych chęci. Podczas półrocznego przeglądu planów w czerwcu szukałem już dobrej wymówki, jak tą minę obejść z twarzą i przenieść na kolejny okres. Dziś jest grudzień, a ja wyjdę na kolejny trening w tym tygodniu, by przebiec 18 km. Przygotowuję się do maratonu. Co wydarzyło się przez te cztery miesiące, że wyzwanie, które mnie przerastało, dziś jest tylko ułamkiem, tego co chcę zdobyć?

Mapa artykułu

dd56c5f300f4d8f7af112e276363e4e4
 

Spis treści pokaż/ukryj


Cała treść artykułu...

Bieganie jest dla mnie sportem, który uprawiam od wielu lat. Sporo kilometrów już zrobiłem i w kilku maratonach startowałem. Mam za sobą i dłuższe niż 42 km dystanse. Trafiłem, jak wielu biegających ponad miarę, na poważną kontuzję ścięgna. Wymagało ono ode mnie odpoczynku przez długi czas. Do tego doszły kolejne dzieci w rodzinie i nowe obowiązki. Powoli więc, z dnia na dzień moje zaangażowanie słabło. Skupiłem się na innych wyzwaniach i innych problemach.

Jednak brak ruchu, to nie tylko brak satysfakcji z kolejnych zdobytych medali za starty. Powrócił dyskomfort związany z długim siedzeniem przy biurku: bóle pleców, gorszy sen i ubrania zaczęły się jakoś kurczyć.

Przyszedł czas na noworoczne postanowienia. Wtedy były to te związane z 2019 r. Miałem świadomość, że ogrom obowiązków w domu i w pracy nie pozwolą mi na tak długie dystanse samotnego biegania jak kiedyś. Te 10 km to było takie optimum dostępne dla mnie. Nie wymagało zbytnich kompromisów.

A jednak i to mnie przerosło. Przez 6 miesięcy nic z tym nie zrobiłem. Rósł jedynie mój wstyd i zadyszka przy wchodzeniu po schodach. 

Podczas jednego z wrześniowych spacerów planowałem kolejne wyzwania do pracy w Kodeksie Honorowym, które chciałem zacząć od października. Wtedy przypomniałem sobie też moje sukcesy z poprzedniego roku. Wspólna wyprawa na Babią Górę z synem. Razem spędziliśmy dwa dni i przeszliśmy ponad 60 km. Wróciły do mnie wspomnienia tych chwili, kiedy moja żona, Kasia witała mnie z chłopakami na mecie każdego z maratonów. Potem było wspólne świętowanie i radość z bycia razem.

To wszystko w tamtej chwili wydawało się takie odległe i nieosiągalne. Nie byłem w stanie zmierzyć się z jednym kilometrem. A co dopiero z całym maratonem? Dotarło do mnie, że moje najmłodsze dzieci nigdy jeszcze nie uczestniczyły z nami w takim właściwe celebrowaniu zwycięstw. Nie dzieliłem się z nimi moimi wartościami: pokonywania słabości i sięgania po marzenia, które wydają się tak odległe, że aż niemożliwe do zdobycia. Wtedy właśnie poczułem jak bardzo brakuje mi tych przełomów po długim czasie pracy i wyrzeczeń. Przełomów, w których mogę być razem z moimi najbliższymi.

W tamtym dniu podjąłem decyzje o tym, że na wiosnę wystartuję w kolejnym maratonie. Czasu na przygotowania miałem wystarczająco dużo. Zacznę treningi z poziomu początkującego, by znów nie mierzyć ponad siły i kosztem innej góry zobowiązań.

Dziś znów się zmagam z codziennym „nie chce mi się”. 18 km, to sporo czasu, bo przecież nie biegam już tak szybko, jak kiedyś więc z kilku planów na sobotę będę rezygnował. Poświęcę też całą niedzielę, by zrekompensować mojej żonie tą dzisiejszą nieobecność.

Gdy jest ciężko wracam jednak do tych wartości, które mam głęboko w sercu. Do wspomnień, które pomagały mi przeżywać tak intensywnie, to co jest dla mnie najważniejsze. Pomagały odpowiedzieć na pytanie: dlaczego żyję? i dlaczego robię to, co robię?

Do tego jeszcze dorzuciłem zobowiązanie się do realizacji tego wyzwania wobec innych ważnych dla mnie osób. W Kodeksie Honorowym każdy z nas deklaruje się wobec pozostałych, nad czym będzie pracował w najbliższym czasie. Odstępstwo od planu trzeba wyjaśnić i podjąć działania naprawcze więc trudno się wycofać z deklaracji, by zachować twarz.

Każdy z nas jest zdolny do realizacji wyzwań i celów, które zmieniają nie tylko jego samego ale również i świat dookoła. Trzeba się tylko odpowiednio za to zabrać.

Jak oceniasz przydatność artykułu:

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *