fbpx

Dni, w których mamy wrażenie, że niebo wali się nam na głowę, nie są ani przyjemne ani wyczekiwane. Zwykle uciekamy od nich, a kiedy się zdarzą, to wyczekujemy niecierpliwie aż miną. Jest jednak bardzo głęboki sens takiego czasu i warto go wykorzystać.

Trudności finansowe w firmie

Jeszcze niecałe dwa lata temu miałem w mojej firmie bardzo trudny okres. Wydaliśmy pieniądze, które zdobyliśmy na rozpoczęcie działalności. Wcześnie jednak nie osiągnęliśmy takiego poziomu sprzedaży, by pokryć koszty, jakie co miesiąc powstawały. Co gorsze, nie było widocznych perspektyw na zmianę. I tak z miesiąca na miesiąc szukaliśmy sposobu jak załatać coraz większą dziurę. Trzeba było podjąć decyzje o oszczędnościach. Na początek poszły wszystkie wydatki, które wydawały się zbędne. Zmniejszyliśmy biuro prawie o połowę. Pozbyliśmy się płatnych miejsc parkingowych. Ciągle było to jednak niewystarczające. Po raz pierwszy poczułem też smak rozmowy, w której trzeba drugiej osobie przekazać wiadomość o zwolnieniu. Takich spotkań było kilka. Widziałem, jak rozpada się zespół, z którego jeszcze nie dawano byłem taki dumny.

Telefony od wierzycieli

Z powodu niezapłaconych faktur zaczęły się telefony od firm, które zajmują się egzekucją długów. Wierzyciele stracili cierpliwość i wiarę w to, że odzyskają od nas zapłatę. Kilkukrotnie też poczułem się jakbym walnął głową w mur. Dowiadywałem się, że pieniądze, które miały wpłynąć na konto bankowe i które miały jakość zaradzić trudnej sytuacji, skonfiskował w całości urząd skarbowy.

Powoli jednak minęło to, co trudne

Teraz najgorsze mamy już za sobą. Długi w większości są już spłacone. Wiele z nich udało się rozłożyć na raty, po to, by sukcesywnie je regulować. Odzyskaliśmy zaufanie kontrahentów. Teraz, jak wspominam tamte dni, to mam świadomość jak było ciężko. Trochę nieprzespanych nocy i chwili, w których czułem, że dalej już nie dam rady iść. Nawet wycofać się nie było jak. Tkwiłem zwieszony gdzieś w próżni bez możliwości ruchu. Można było się oczywiście poddać, ogłosić bankructwo, zamknąć firmę i zacząć ponownie pracę na etat. Cały czas wierzyłem, a czasem tylko mi się wydawało, że wierzę w sens tego trwania w postanowieniu.

Trudności hartują i zmieniają na lepsze

Nie chciałbym znów przez to przechodzić, ale mam tą pewność, że było warto. Ten trudny czas zmienił mnie i sporo nauczył. Wiem, że jestem w stanie wytrwać wiele. Nabrałem zaufania do siebie i swoich umiejętności. Przestałem się bać o przyszłość. Była to dla mnie niesamowita lekcja pokory, która zmusiła do oddzielenia poczucia własnej wartości od wyników działania. To, że w tym momencie mi się nie wiedzie, nie jest równoznaczne z tym, że jestem nic nie wart. Dzięki takiemu spojrzeniu mogłem się przełamać i prosić dłużników o wyrozumiałość. Dorosłem w kilka tygodni do tego, by stanąć przed pracownikami i powiedzieć, że będzie kilka trudnych miesięcy, że będziemy płacić z opóźnieniem, ale naprawimy to.

Poświęcenie w wychowaniu dzieci

Wymagający czas przeżywamy teraz z żoną, kiedy przychodzi nam się mierzyć z wychowaniem pięciu chłopaków. Ciągłe niewysapanie, nieprzerwane trwanie w zwieszeniu z pytaniem czy sobie radzimy, czy dobrze wychowujemy dzieci, czy czegoś nie pominęliśmy? Wciąż nieudane próby zadbania o siebie i o relacje małżeńskie. Czasem to wyjdzie, a czasem stwierdzamy z rozżaleniem, że znów się nie udało. Obciążenie sprawia, że się motamy między jednym pomysłem a innym, nie wiedząc co jest dobre, a co złe. Wychodzą z nas wszelkie słabości, czasem puszczają nerwy i trzeba się pozbierać i przeprosić.

Jeśli mam odpowiedzieć szczerze na pytanie czy jest ciężko, to odpowiem: Tak, jest ciężko. Nie żałuję jednak i czekam na ten moment, kiedy stanę przed lustrem i powiem do siebie albo jeszcze lepiej do mojej żony: Warto było! Warto było czuwać nocami przy chorych dzieciach, podpierać powieki zapałkami, odkładać w nieskończoność spłatę długów, trwać w wyczekiwaniu na to, kiedy będzie można wreszcie odpocząć. Tęsknić za chwilą ulgi od ciągłego martwienia się o drugą osobę.

Trudne doświadczenia nas zmieniają. Uciekamy od nich, nie chcemy ich, wyczekujemy, kiedy wreszcie dają nam spokój. One jednak i tylko one są w stanie sprawiać, że stajemy się ludźmi, że dorastamy, że bierzemy odpowiedzialność za siebie i za innych. Stajemy się tym, o kim marzymy w głębi serca. Liczba dni naszego życia jest ograniczona. To jest jedno z niewielu pewnych zdarzeń, które nas czekają. Przyjdzie dzień, który się okaże naszym ostatnim na tym świecie. Dziś możemy podjąć decyzję czy umierając będziemy z siebie dumni, że wykorzystaliśmy swój czas tak, jak chcieliśmy.

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *