fbpx

Umiejętność słuchania wyraża się poprzez skupianie uwagi na rozmówcy. Jest potrzebne do tego, by druga strona dostrzegła nasze zainteresowanie, ale również, byśmy sami skupili swoje myśli na danej chwili. Jak sobie z tym poradzić, kiedy rozmówca daje nam tylko kilka sekund i biegnie do kolejnej czynności? Kiedy jego słowa oddają jedynie ułamek przeżyć, które dzieją się w głowie i niepoukładanej jeszcze świadomości?

Otwarte pytania utrzymują rozmowę w toku

Otwarte pytania to — w uproszczeniu — wszystkie, które nie zaczynają się od pytajnika „Czy”, czyli takie, na które nie da się wyłącznie zaprzeczyć — odpowiadając „nie” — lub się z nimi zgodzić mówiąc „tak”. Zachęcają rozmówcę, by dostarczył nam więcej informacji w rozmowie. Skłaniają do rozwinięcia wypowiedzi.

Tak to działa, jeżeli rozmawiamy z osobą dorosłą. Przekonujemy go, że jesteśmy zainteresowani tym, co do nas mówi oraz — poprzez odpowiednio zadawane pytania — jesteśmy w stanie uzyskać wyjaśnienia. Dzieci jednak funkcjonują inaczej. Pierwsza część naszego zadania, czyli okazywanie zainteresowania, jest dla nich kluczowa. Wiele rozmów, które przyjdzie nam stoczyć, będą miały taki właśnie cel: przekonać, że są dla nas ważne. Temat rozmowy jest drugorzędny. Z naszego punktu widzenia więc spora część takich spotkań będzie nieefektywna, ale tylko w krótkim czasie. To zainteresowanie jednak buduje więź, która jest punktem wyjścia do budowania efektywnej komunikacji z dzieckiem i podstawą do innych metod wychowawczych.

Bądź konkretny

„Jak było w szkole?” Pytanie, które rodzice zadają swoim dzieciom od czasów, kiedy powstała ta instytucja. Jest też na nie odpowiedź, która pada w 99% przypadków: „Dobrze!”. Nawet jak było źle, to było dobrze. Dzieje się tak, ponieważ za takim pytaniem nie stoi żadna konkretna myśl. Im dziecko jest mniejsze, tym trudniej jest mu odnieść się do abstrakcyjnych sytuacji. Jest ono w stanie odpowiedzieć na pytanie: Jak smakował obiad w szkole — o ile jeszcze pamięta? Co sprawiło mu / jej najwięcej radości? Z którym kolegą się dziś pokłócił /-a lub z którą koleżanką? Konkretne wydarzenia, które można odtworzyć w pamięci i je opowiedzieć.

Rozmowa z dzieckiem jest jak początki gry w baseballa

Wielokrotnie jednak może zdarzyć się, że i na konkretne pytania nie dostaniemy niczego więcej poza zdawkowym „Dobrze!”. Jeżeli rozmowa z dorosłym przypomina grę w tenisa, czyli nasza reakcja jest wrzuceniem piłki na pole przeciwnika, który szybko odpowiada, kolejnym odbiciem, to spotkanie z dzieckiem jest wybiciem piłki przez baseballistę w trybuny. Po zbyt silnym strzale następuje moment wyczekiwania, zawieszanie akcji i analiza tego, co się wydarzyło. Wreszcie któryś z widzów podnosi się i odrzuca zagubioną piłkę. Mecz został przerwany i trzeba zacząć od nowa. Jeżeli jednak nie poczekamy na reakcję trybuny i zaczniemy zbyt wcześniej kolejną rozgrywkę, to piłka może nie wrócić lub będziemy mieli dwie na boisku.

W aktywnej rozmowie należy uwzględniać uczucia drugiej strony. Zadanie jednak komplikuje się, kiedy pytamy o odczucia dzieci. Są one na etapie uczenia się więc nasze stwierdzenie „widzę, że jesteś smutny z tego powodu”, będzie nie tylko odzwierciedleniem przeżyć, ale ich wyrazem. W ten sposób dziecko dowiaduje się, że stan, który aktualnie przeżywa, to jest właśnie smutek.

Nazwane równocześnie zaczyna istnieć. W rozwijającej się wyobraźni staje się realnym bytem, a nie czymś nieokreślonym, które boli i przeszkadza. Z uporządkowania rodzi się poczucie bezpieczeństwa i zaufanie.

Zawsze masz drugą szansę

Uzyskanie informacji zwrotnej — zgodnie z radami specjalistów od komunikacji — wymaga od nas cierpliwości, czyli unikania natychmiastowego zaprzeczania lub odrzucania, gdy to, co słyszymy, budzi skrajne uczucia. Nie należy również wyciągać pochopnych wniosków, ale warto je zweryfikować w inny sposób. Taki idealny stan, by go osiągnąć, wymaga umiejętności panowania nad sobą w najwyższym stopniu. Rzeczywiste wydarzenia, w których uczestniczymy na co dzień są jednak skomplikowane i również nas samych angażują emocjonalnie. Jesteśmy zmęczeni lub wypoczęci, podekscytowani lub zniechęceni, wkurzeni lub obojętni.

Stan emocjonalny decyduje o tym, czy starczy nam cierpliwości, by poczekać, aż wreszcie publiczność znajdzie wybitą w trybuny piłkę. Co zrobić, gdy okaże się, że skończyliśmy mecz zbyt wcześnie? Zamiast posłuchać kolejnej opowieści o zabawie z kolegą, zbędziemy dziecko zdawkową odpowiedzią: „Fajnie, że go lubisz”. Albo — pochłonięci pracą — nie znajdziemy wystarczająco czasu, by posłuchać spóźnionej odpowiedzi na pytanie: Jak było w szkole?

Powtórzyć, powtórzyć i jeszcze raz powtórzyć.

Co prawda skuteczność jest naszym celem, ale zmienia nas relacja i dochodzenie do zaplanowanego stanu idealnego. Cel, czyli aktywne słuchanie dobrze brzmi i łatwo się go opisuje, jest jednak ideałem, który bardzo trudno osiągnąć.

W wychowaniu chodzi nie tylko o wygrywanie, ale o spędzanie czas na wspólnej grze, na szukaniu piłki i na sprawdzaniu, jak się gra dwiema na raz.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Share:

Leave a Reply