fbpx

Każdy rodzic marzy o tym, by jego przygoda z dziećmi była taką z happy endem. Nie to, by się szybko zakończyła, ale byśmy mieli gwarancję, że zmierzamy ku lepszemu. Mieli pewność, że działania, których się podejmujemy, przyniosły spodziewane efekty. W codzienności bardziej doskwiera nam niepewność jutra niż mozolny wysiłek.

Jak możemy to zmienić? Jak pozbyć się błędów, które prowadzą nas w złą stronę?


Na rozwiązanie nakierował mnie fragment Pisma Świętego: przypowieść o chwaście wśród zbóż. Kończy się ona takimi słowami:

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”». [Mt 13, 24-30]

Każde nasze działanie, również wychowanie dzieci, połączone jest z błędami. Jesteśmy na nie skazani. Podejmując się jakiegoś zadania, musimy liczyć się z tym, że będzie ono obciążone porażką, słabością, niewiedzą i brakiem umiejętności. I nie ważne, czy jest to prozaiczna czynność, czy chwalebna, bohaterska walka. Siejemy najlepsze ziarna, ale pomimo naszych wysiłków wśród nich zawsze pojawiają się chwasty.

Co należy z tym zrobić? Walczyć z chwastami? No właśnie nie!

Kiedy myślimy o tym, jak być lepszym rodzicem, to często skupiamy się na tym, co w sobie zmienić, poprawić i czego się jeszcze nauczyć. Jak pozbyć się tego, co kłuje i czepia się nas jak rzep.

Postępując w ten sposób, skupiamy się na wyrywaniu chwastów i — zupełnie niechcący — zaniedbujemy to, co najważniejsze. A najważniejsze to są na przykład codzienne spotkania, to choćby jedno ustępstwo, którego się podjęliśmy wbrew sobie, to uśmiech, chwila rozmowy, wspólne milczenie.

I wcale nie chodzi o to, byśmy nic nie robili z własnymi słabościami. W tej przypowieści mowa jest o właściwej kolejności działania.

Powinniśmy dziś pielęgnować te małe drobnostki dobra, nawet jeżeli są oczywiste, po to by nabrały siły i wyrosły na wielkie drzewa. Wtedy dopiero będzie można usuwać to, co boli, przeszkadza, uwiera.

Choć wtedy, to właściwie nasze dobre rodzicielstwo będzie tak silne, że sobie samo poradzi z chwastami: zagłuszy je.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Share:

Leave a Reply