fbpx

Rozmowa z dzieckiem przypomina spotkanie z magikiem: wkłada coś do kapelusza i wyciąga zupełnie co innego. Zabawa polega na tym, że nie wiemy, co to będzie. Spodziewamy się królika, ale to zaskoczenie jest najlepszą częścią przedstawienia.

Jednym z błędów w komunikacji są nasze intencje. Zakładamy, że powinno być tak jakoś, a dziecko podejmie wysiłek, by te nasze „jakoś” przetłumaczyć na działanie. Umiejętność spojrzenia na rozmowę oczami rozmówcy, jest jednym ze sposobów radzenia sobie z takimi barierami.

Poniżej znajdziesz przykład rozmowy ojca z dzieckiem.

* * *

Chłopiec wpatrywał się w ekran telefonu, kiedy z zamyślenia wyrwał go głos ojca:

– Ejj! Mówię do ciebie po raz piąty to samo i nie reagujesz!

– A co? – Chłopiec próbował pozbierać myśli. Na twarzy pojawił się uśmiech i luz, który pozwalał jego uwadze bez wysiłku przeskakiwać z jednego punktu skupienia na drugi. Teraz był już obecny przy ojcu, tak samo jak wcześniej pochłonięty był przez grę. Skoncentrował się w ułamku sekundy i był gotowy, by przyjmować wszystko, co miał do przekazania ojciec.

– Wreszcie! – Rodzic odetchnął i uznał zachowanie chłopca za oznakę, że kolejne powtarzanie tym razem przyniesie inny efekt. – Chciałbym żebyś dziś zajął się trawnikiem. Dziś … trawnik … koszenie! – Wypowiedział każde ze słów z naciskiem, tak samo jak użycie siły przy wysychającym tuszu na pieczątce sprawi, że wygrawerowany na niej napis odciśnie się na kartce papieru.

Zawiesił na chwilę głos, by słowa wybrzmiały w głowie dziecka. – Rozumiesz? – Chciał się upewnić, że jego dosadność wywarła zamierzony skutek, a intencje zostały zrozumiane.

Chłopiec kiwnął głową, aż grzywka spadła mu na oczy.

– Ale czy rozumiesz? – Ojciec powtórzył pytanie, oczekując czegoś więcej poza ruchem głowy.

– Tak! – Chłopiec spróbował odgadnąć intencje ojca. Uśmiech na twarzy rozmówcy potwierdził jego przypuszczenia.

– Dobrze. Pójdziesz teraz do garażu i wyciągniesz kosiarkę. Sprawdź wcześniej czy jest paliwo. – Ojciec na chwilę przerwał, by upewnić się czy chłopiec śledzi jego instrukcje. Otwarte oczy, które wyglądały teraz jak oczy postaci z kreskówki, potwierdziły, że chłopcu co raz bliżej do SpongeBoba Kanciastoportego; że zaczyna chłonąć każde słowo.

– Kiedy to zrobisz, – ojciec kontynuował – to pamiętaj, żeby sprawdzić również czy na trawniku nie mam jakiś rozrzuconych przedmiotów, kamieni i patyków. Jeżeli dostaną się do kosiarki, to mogą uszkodzić nóż. Dobrze?

Znów skierował swój wzrok na syna, a ten, tym razem już bez zbędnej zwłoki, kiwnął czupryną jednocześnie wypowiadając głośno – Tak, tato! Rozumiem!

– Jak już sprawdzisz cały trawnik, to możesz zacząć kosić. Po skoszeniu zbierz trawę do worków na bioodpady, te brązowe i wystaw na podjazd przed domem. Jutro przyjedzie śmieciarka i je zabierze. Zrozumiałeś?

– Tak tato! – chłopiec wlepił w ojca ponownie oczy i czekał na dalszy ciąg. Dalszego ciągu już nie było. Ojciec przeszedł do podsumowania.

– Chciałbym się upewnić, że wszystko zrozumiałeś. Ok? – Grzywa chłopaka znów podskoczyła i opadła. – Dobrze. To powtórz proszę, co powiedziałem.

– Mam wziąć worki na śmieci i wystawić je przed dom, bo je zabiorą. – Chłopiec wyrzucił z siebie wszystkie słowa jednym tchem i ponownie wlepił w ojca wzrok. Tym razem czekał na pochwałę za zaangażowanie i szybkość reakcji.

* * *

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Share:

Leave a Reply