fbpx

Stojąc na szczycie Babiej Góry od tej strony, po której widać było zachodzące letnie słońce, spojrzałem w dół. Pod moimi stopami rozpościerała się przepaść. Dotarłem w to miejsce z najstarszym synem, by spędzić tu noc. Wróciliśmy tu po dziesięciu latach. Oprócz tego, że świętowaliśmy jego dorosłość, chciałem również podsumować, czym jest dla mnie wychowanie i jak zmieniłem moje patrzenie przez tą dekadę.

Zapał w przekazywaniu swoich mądrości

Z poprzedniej naszej wyprawy zapamiętałem chwile, w których siedzieliśmy razem na trawie tuż pod szczytem. Dzieliłem się z synem moimi przemyśleniami na temat historii Gedeona. Znaleźć można ją na kartach Księgi Sędziów w Starym Testamencie. Pamiętam mój zapał i zaangażowanie. Przygody młodego wojownika urzekły mnie swoją uniwersalnością i nadzieją na zmianę, jaką dawały. Chciałem wtedy do tej małej kudłatej główki nawkładać jak najwięcej mądrości o życiu i o człowieku. Wszystko po to, żeby potem móc z dumą stwierdzić, że ten roztropny i mądry człowiek to „moje dzieło”. Jakże wtedy wszystko wydawało się proste: „ja przekazuję, bo wiem, a ty słuchasz, chłodniesz i się wychowujesz”.

Teraz mogę to podsumować krótko stwierdzeniem: byłem nadgorliwym neofitą. To właśnie mnie dopadło, kiedy byłem świeżo upieczonym ojcem pierworodnego syna. Moją ufność w powodzenie umacniało wspomnienie wiedzy, którą zdobyłem na temat wychowania w czasie studiów podyplomowych oraz obroniona z sukcesem praca dyplomowa o roli ojca w wychowaniu dziecka. Byłem przygotowany najlepiej jak tylko się dało. Uzbrojony w wiedzę po zbędny do batalii o wychowanie.

Czas jednak pokazał, ile potrafię

Od tamtych, zakrytych już mocno przez mgłę niepamięci dni, ten kudłaty łebek zmienił się w gęstą czuprynę. Spod niej wystaje twarz pokryta od dawna młodzieńczym trądzikiem i gęściejącym zarostem. Do tego w naszym domu zaczęły gościć kolejne dzieci. Dziś jest ich już sześcioro. Mogę więc zastanowić się nad tym jak zmieniło się moje widzenie ojcostwa i wychowania przez te lata. Pierwsze porównanie to … chodzenia po górach. Zaczynałem z założeniem, że przypomina ono wejście na szczyt wyznaczonym szlakiem. Wystarczy zapoznać się z jego przebiegiem na mapie i wyruszyć w podróż życia. Dziś wiem, że jest to przeprawa na przełaj. Są punkty odniesienia, według których można nawigować, ale na codzień każdy krok stawiamy na oślep, brnąc przez gęste zarośla. Dopiero kiedy uda nam się dotrzeć na jakieś wzniesienie i obejrzeć za siebie, to możemy docenić, ile udało się osiągnąć. Takich chwil jednak rodzice nie mają wiele. Jeżeli jednak już się zdarzą, to potrafią swoim urokiem zatrzeć wszelkie przykre wspomnienia, wylane łzy, lęk o przyszłość i noce spędzone na czuwaniu przy łóżku.

Autorytet trzeba dopiero zbudować

Czytając dziesięć lat temu w letnim słońcu mądre słowa próbowałem podeprzeć się nimi, ponieważ nie dysponowałem doświadczeniem. Wiedza podpowiadała, że powinienem z zapałem kształtować tego młodego człowieka. Doświadczenie pokazało, że zanim wezmę się za kogoś innego, najpierw powinien poradzić sobie sam ze sobą. Zacząłem zgodnie z tą intuicją i tak już szesnaście lat pracuję nad swoim charakterem, a wciąż nie dorastam do tego zadania. Raczej powiedziałbym, że to ja w tym duecie przede wszystkim się wychowuję.

Czy mogę polecić to doświadczenie skoro jest takie wymagające? Zdecydowanie tak! Nie znam lepszej drogi do rozwijania swojej męskości niż wzięcie odpowiedzialności za drugiego człowieka.

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *