fbpx

Tak na wstępie i bez ogródek: praca w domu pidżamie to poziom „master”, czyli przeznaczony dla tych, którzy zjedli zęby na wywiązywaniu się ze zobowiązań bez nadzoru. To jest oczywiście jedna strona tego problemu. Druga, to przyjemność z życia. Tyle mamy z niego radości, ile sami sobie jej zafundujemy. Żadne zagrożenie nas nie dotknie, jeżeli od czasu do czasu pozwolimy sobie na chwilę luzu. Trzeba tylko pamiętać o kilku podstawowych zasadach higieny pracy w domu. Dzięki nim, to my będziemy kontrolować pracę, a nie ona nas.

Mapa artykułu

8d55b639beaa79154fe94f8af9607416
 

Spis treści pokaż/ukryj


Cała treść artykułu...

Świat — niestety — funkcjonuje w taki sposób, że nie ma sytuacji jednoznacznie pozytywnych lub negatywnych. Każde wzywanie, przed którym stajemy, może być dla nas szansą — jeżeli ją wykorzystamy lub zagrożeniem, gdy tego nie zrobimy. Podobnie jest z pracą zdalną lub pracą w domu. Odzyskujemy dzięki niej mnóstwo czasu, bo nie dojeżdżamy do pracy. Mamy większą elastyczność w doborze sposobu pracy, ubioru i miejsca. Takie są możliwości, które pobudzają wyobraźnię tych, którzy marnowali godziny, stojąc codziennie w korkach do pracy i wracając z niej. Ale nie są one darem od złotej rybki, którym zostaniemy obdarzeni jedynie na podstawie marzeń i dobrych chęci. 

W tych szansach na zmianę czai się również zagrożenie. Prześledźmy, jak może się ono zrealizować, ponieważ działa według powtarzalnego schematu. 

Dostosowywanie się do nowych warunków możemy podzielić na trzy etapy. Pierwszy z nich to szok wywołany nowymi okolicznościami. Potem następuje burzenie starego i na tym zaczynamy dopiero tworzyć nowe zwyczaje i rozwiązania. 

Szok i niedowierzanie

Ten etap przeżył każdy, kto z dnia na dzień (w związku z kwarantanną) został wrzucony na głęboką wodę. Zwykle proces zmiany sposobu pracy odbywa się w sposób łagodniejszy. Mamy czas na dostosowanie się i możemy się do niego psychicznie przygotować. Jednak, podobnie jak przy skoku do zimnej wody, próby złagodzenia nieprzyjemnego momentu, w którym tracimy oddech, wpadając w toń wody, pomagają jak kadzidło umarłemu. Kiedy dociera do nas to, co się wydarzyło, to mobilizujemy wszystkie siły i zaczynamy działać. Zwykle wtedy jesteśmy maksymalnie zaangażowani, zbieramy się w sobie i szukamy aktywnie znaków w otoczeniu, które dopingują nas do działania. Osoby, które są bardziej metodyczne, mają za sobą około setki przeczytanych artykułów o tym jak pracować w domu, jak się przygotować, co robić, żeby dobrze robić. Taki stan pobudzenia sprzyja utrzymaniu wewnętrznej dyscypliny, wszystko się układa i — po pierwszym szoku wywołanym zderzeniem z chłodną rzeczywistością — zaczynamy z nadzieją patrzeć w przyszłość. Powtarzamy sobie w myślach (lub głośno): „teraz to już zmieniłem swoje życie, będzie lepiej”. Problem tkwi jednak w tym, że działamy według starych schematów, ale kilka razy szybciej. Stąd łatwo już o wniosek, że długo tak nie da się ciągnąć. 

Wtedy, w najmniej spodziewanym momencie, przychodzi kolejny etap, w którym…

Rozsypuje się wszystko

Po dniu, w którym nabieramy przekonania, że jednak tym razem się udało, następuje dołek. Jest on w pierwszej kolejności wynikiem emocjonalnego odbicia, które zawsze następuje, po tym jak mocno w coś się zaangażujemy. Analogicznie jak po wysiłku fizycznym potrzebujemy odpocząć, tak samo nasza psychika potrzebuje wytchnienia po wytężonej pracy w okresie adaptacji i szoku wywołanym nagłą zmianą. Odczuwamy to jako obniżenie nastroju. Tym głębsze im więcej kosztowało nas pierwsze wybicie w górę.

Do tego przestaje działać część starych nawyków, którymi nie możemy się wspierać, tak jak do tej pory robiliśmy. Odzywają się ponownie też te, których chcieliśmy się pozbyć. Takim przykładałem, kiedy pracowaliśmy w biurze, było codzienne wstawanie i dojazdy. Chociaż nie robiliśmy tego świadomie, to jednak był to okres, w którym psychicznie przygotowywaliśmy się do wejścia w tryb roboczy. Sprzyjał on mobilizacji, rozdzielał dzień na czas pracy zawodowej i czas w domu. Wspierał utrzymanie dyscypliny. Mózg wiedział, którą szufladę ma otworzyć i jaki zestaw narzędzi wyciągnąć. Brak rutyny doprowadził jednak do bałaganu, a raczej do sytuacji, w której otwiera ją z dużą niechęcią. W domu przecież nigdy z niej nie korzystał. Nawyk nie ma wskazówki, by się samoczynnie uruchomić. Trzeba więc przejść na sterowanie ręczne, a to kosztuje. Podobnie jak zestawimy ruchy wprawnego, wieloletniego kierowcy samochodu z adeptem kursu prawa jazdy. Ten pierwszy bez wysiłku przejedzie 200 km prowadząc rozmowę z pasażerami, dla tego drugiego kilka kilometrów jest wysiłkiem i przeżyciem angażującym każdą komórkę ciała.

Odzywają się też dodatkowo stare przyzwyczajenia, w których pętla nawyku nie została przerwana. To co jest silną stroną rutyny, w tym przypadku staje się dla nas zmorą, szczególnie dającą się we znaki, kiedy średnio przystaje do nowej rzeczywistości. Dla mnie kulą u nogi jest zajadanie stresu. Czasem mam wrażenie, że nawet jakby mnie ktoś podrzucił na Marsa, to również tam, po kilku dniach aklimatyzacji, znalazłbym sposób, jak zrekompensować sobie jedzeniem nową, kosmiczną rzeczywistość. To jest dla nas dodatkowy, negatywny impuls. Wyłazi z nas to co najgorsze.

Etap burzenia jest bardzo trudnym okres w procesie zmiany. Łatwo jest się w nim poddać. Za co byśmy się nie wzięli, to nie wychodzi. Proste czynności w nowej rzeczywistości sprawiają trudność i kosztują sporo. Odzywają się przywary, które w okresie pierwszym udało się nam odsunąć na bok. Miało być lepiej, a jest jak zwykle. Dołek psychiczny, w który wpadliśmy, utwierdza nas dodatkowo w przekonaniu, że nic dobrego z tego nie będzie. Jedyny sposób na tą fazę to przeczekanie. Warto pamiętać i powtarzać sobie wbrew temu, co mówi logika, że to jest naturalny etap. Zakwasy w mięśniach po długim wysiłku fizycznym też bolą. Czasem tak silnie, że ciężko się podnieść z łóżka czy z krzesełka. Te banalne czynności sprawiają nam trudność i wymagają ogromnego wysiłku. Tą analogię możemy pociągnąć dalej. Ból w mięśniach wywołany jest ich częściowym uszkodzeniem. W miejscach przerwanej tkanki zaczynają się jednak zmiany, które mają ją odbudować. Nowa będzie w stanie sprostać wyższym wymaganiom. To się nazywa rozwój. Podobnie jest z każdą inną zmianą. Po zniszczeniu następuje faza…

Wzrostu i budowania nowego

Kiedy już uporamy się z dołkiem psychicznym, to wchodzimy w okres, w którym możemy pracować nad nowymi nawykami, nad nauką czynności, które będą nas wspierały w nowych okolicznościach. Jest to okres systematycznego wysiłku, do którego jednak nie każdy dociera. Zwykle, jeżeli nie mamy odpowiedniej motywacji, poddajemy się na fazie wcześniejszej. W tym okresie dopiero jesteśmy w stanie wdrażać zasady, o których naczytaliśmy się w różnych poradnikach oznaczonych #homeoffice. 

Warto pamiętać, że proces uczenia się, który opisałem powyżej, w sytuacji tak radykalnej zmiany, która dotknęła nas w ostatnich tygodniach, jest ogromny wysiłkiem dla naszego organizmu i psychiki. Tego nie da się przejść „suchą nogą”.

W związku z tym, bądź dla siebie i dla swoich najbliższych wyrozumiały. Potrzeba sporo dystansu do niepowodzeń i porażek, o które w takim czasie bardzo łatwo. Nic złego się nie stanie, gdy przez kilka dni będziesz pracował w pidżamie, kuchnia będzie wyglądała jak po najeździe chordy dzikich tatarów, a dzieci narobią sobie zaległości w szkole.

1. Koncentruj się na kluczowych zadaniach

To da się naprawić, jeżeli nie poddasz się i dziadostwo nie stanie się twoim sposobem na życie. Jak o to zadbać? Pamiętając o higienie pracy zdalnej. Poniżej cztery zasady, którymi ja się kieruję.

Kluczowe zadania to takie, które uważasz za ważne i w które chcesz się zaangażować. Bardzo często są one mylone (i o taki właśnie błąd łatwo, kiedy pracujemy w biurze pod czyjeś dyktando) ze sprawami pilnymi. To, że ktoś wymaga od ciebie natychmiastowej reakcji, to nie jest jeszcze wyznacznik ważności. Nadmierną koncentrację na tego rodzaju zobowiązaniach łatwo jest zidentyfikować po wieczornym kacu. Kładziesz się spać w przekonaniu, że, choć urobiłeś się jak wół, to niczego sensownego nie zdziałałeś. To poczucie braku efektywności bierze się z tego, że zapomniałeś o pytaniu: „jaki jest sens, tego co robię?”.

Pytanie samego siebie o cel działania ma bardzo praktyczne konsekwencje. Kluczowe sprawy dla ojca, męża i pracownika (pracodawcy) ograniczają się do tych trzech obszarów. W związku z tym wszystkie inne, które nie wspierają cię w ich realizacji, należy odsunąć. Dla mnie takim odcięciem się jest unikanie bieżącej polityki. Nie śledzę również codziennie rozwoju epidemii. Wystarczy mi jedynie ogólna orientacja, której zwykle dostarcza mi kontakt z innymi osobami.

Z pewnością spotkałeś w swoim otoczeniu mężczyzn, którzy mają doskonałe rozeznanie w konsekwencjach przerwanych łańcuchów dostaw z Chin, są w stanie podać gotowe rozwiązanie na obecny kryzys gospodarczy i wiedzą, jak uporać się z epidemią w Malezji, ale nie potrafią zmobilizować syna do odrabiania prac domowych, nie mają czasu naprawić cieknącego kranu lub nie wiedzą, jak ma na imię ukochany miś córki. Rozwiązywanie problemów świata jest bezpieczne, bo nie trzeba się mierzyć z konsekwencjami własnych przekonań.

2. Planowanie czasu

Kiedy wiesz co chcesz zrobić, trzeba jeszcze zaplanować, kiedy to będziesz robił. Przeznaczanie czasu na jakieś zadanie to nie tylko decyzja o tym czym go wypełnisz, ale — co chyba ważniejsze — czego w nim nie będzie. Jest taka metoda pracy, która nazywa się blokowanie czasu. Z góry przeznaczmy określone godziny dnia i tygodnia na czynności, które chcemy wykonać. Tworzymy swój idealny tydzień. Takie podejście będzie działało, gdy oduczymy się robienia „tu, teraz, natychmiast”.

Zmianie perspektywy sprzyja obecny czas kwarantanny. Przed epidemią wiele spraw wydawało się nie do ruszenia, nie można ich było kwestionować. Zamknięci w domach zaczęliśmy sobie wyobrażać, że można kupować jedzenie raz na tydzień lub rzadziej, można czuć niepewność jutra i odłożyć na później zakup kolejnego ubrania lub wyposażenia domu. Kryzys pokazał, że ograniczeniem jest jedynie nasza wyobraźnia, czyli my sami.

W czasie, kiedy podróż do i z pracy w oczywisty sposób dzieliła dzień, specjalne planowanie czasu na obowiązki zawodowe nie było potrzebne. Teraz, gdy jesteś cały czas w jednym miejscu, trzeba to robić szczególnie starannie. Pomaga w tym wydzielone miejsce do pracy, odcięcie się od rozpraszających wydarzeń, monitorowanie czasu. Gdy w domu cały dzień są dzieci, raczej ciężko będzie ci w kalendarzu zapisać, że pracujesz od 8:00 do 16:00 i potem zajmujesz się domem i rodziną. Te trzy role będą się przeplatały w ciągu dnia, dlatego ważne jest celowe działanie. Skupienie na jednej czynności w danym momencie. Jeżeli jednak nie przewidzisz z góry na przykład jednej godziny dziennie na pracę z dziećmi, to prawie na pewno ten czas ci ucieknie.

3. Aktywność fizyczna

Planowanie nie jest po to, żeby cię ograniczało i wiązało ręce, ale by wspierało w podejmowaniu decyzji. Zupełnie inaczej będziesz się czuł, kiedy decyzję o rezygnacji z czasu przeznaczonego na obowiązki domowe podejmiesz świadomie, niż kiedy o cieknącym kranie przypomnisz sobie po raz kolejny wchodząc późnym wieczorem do łazienki. To jest jednak wyjątek. Najwięcej satysfakcji dostarcza jednak umiejętność wygospodarowania czasu na wszystkie kluczowe zadania. I wbrew powszechnemu przekonaniu, przez cały dzień mamy go wystarczająco dużo. Poczucie braku jest przede wszystkim wynikiem trwonienia go na sprawy pilne lub zupełnie nic nieznaczące.

Sprawność naszego organizmu jest narzędziem do efektywniej pracy. Podobnie jak ostra piła pozwala na szybkie ścięcie drzewa tak samo stan fizyczny naszego organizmu modyfikuje nasze zaangażowanie i wydajność. Kiedy wychodzenie, przemieszczanie się i załatwianie spraw w różnych miejscach było częścią obowiązków, łatwej było też o naturalne przerwy. Choć w dalszym ciągu, to nie była jeszcze aktywność, która pozwala na utrzymanie kondycji fizycznej. Wprowadzała ona jednak pewien rytm. W czasie, kiedy przebywamy przez całą dobę w tych samych pomieszczeniach, rzeczywistość zaczyna się zlewać w jedną całość. Praca staje się tym samy co odpoczynek, a odpoczynku nie ma, bo cały czas jesteśmy w pracy. Konieczność codziennego, zaplanowanego wysiłku fizycznego nabiera w takich okolicznościach szczególnego znaczenia. Nie musi być on bardzo wymagający, jeżeli sport nie jest naszym sposobem na życie. Wystarczające będą ćwiczenia rozciągające i wzmacniające, zalecane przy pracy za biurkiem.

4. Skup się na tu i teraz

Zasada szczególnie przydatna w okresie dużych zmian. Takim jest właśnie obecny kryzys wywołany epidemią i jest nim dostosowanie się do nowych okoliczności, w których spędzasz dzień i pracujesz. Przewidywanie przyszłości, które w takim okresie próbujesz robić, nie jest tym czym się wydaje. Jest to w znacznej mierze ekstrapolacją obecnych lęków i frustracji. Wpływać możesz jedynie na dzień dzisiejszy. Przyszłość w okresie zmiany jest zbyt nieprzewidywalna, by można było coś odpowiedzialnie zaplanować. Taka niepewność dodatkowo potęguje nieprzyjemne odczucia. To, co cię spotka za jakiś czas, w znacznej mierze zależy od tego, co robisz dzisiaj. To jest najlepszy sposób, by przygotować się na nieprzewidywalne.

Angażowanie w teraźniejszość wspiera modlitwa, medytacja, wyciszenie, nauka uważności lub spotkania z innymi ludźmi, pod warunkiem, że nie dotyczą one wałkowania takich tematów jak polityka, epidemia czy termin wyborów prezydenckich. Bardzo przydatne jest również prowadzenie dziennika. Zapisywanie swoich uczuć, przeżyć i myśli. Codzienne notowanie pomaga uchwycić zachodzące zmiany, gdy na pierwszy rzut oka wydaje ci się, że każdy dzień w izolacji jest taki sam. Pozwala też dostrzec ich cykliczność.

Zapisując dobre chwile zauważysz, że po każdej burzy przychodzi słońce, chociaż w czasie jej trwania, niebo wydaje się nieprawdopodobnie niegościnnym miejscem dla takich oznak nadziei.

Jak oceniasz przydatność artykułu:

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Share:

Dodaj komentarz