fbpx
Foto: Jan Olszewski, więcej...

Zaangażowane ojcostwo. Czym jest dla nas. Część 1

Obaj jesteś ojcami. Ja — pięciu synów i jednej córki, a Krzysiek — mój rozmówca — córki, syna oraz spodziewa się na wiosnę kolejnego, trzeciego dziecka. W rozmowie dzielimy się naszym rozumieniem ojcostwa i sposobu, w jaki się angażujemy w tą rolę. Do tego kilka słów o tym, co jest nierozłączne z tym zadaniem, czyli o małżeństwie i relacjach z żoną. W pierwszej części rozmowy posłuchasz o tym: Skąd się znamy i

Foto: Jan Olszewski, więcej...

Jako rodzice żyjemy w ciągłym poczuciu winy, bo nie potrafimy niemożliwego.

Żyjemy w czasach, które dostarczają nam niesamowitych możliwości rozwoju kompetencji rodzicielskich i narzędzi wspierających nas w tym zadaniu. Wcale nie czujemy się jednak z tego powodu bardziej szczęśliwi. Ciągle pozostaje coś do nadrobienia, o czymś zapominamy lub nie mamy czasu. Czujemy się tak, jakby to zadanie nas przerastało, a przecież nasi rodzice, bez tego całego arsenału też sobie poradzili! I może było im nawet jakoś łatwiej?

Jak dbać o małżeństwo, kiedy w domu są dzieci? Dużo dzieci!

Dobre wychowanie to również dbanie o małżeństwo. Nawet więcej! Bez udanego małżeństwa można co najwyżej próbować zmniejszać u dzieci negatywne konsekwencje tego, że rodzice sobie nie radzą w związku. Jednak dobre relacje to nie wynik szczęścia, ale wspólnej nad nimi pracy. Sama przysięga małżeńska i udane przyjęcie weselne niczego jeszcze nie gwarantują. Są co najwyżej udanym początkiem.

Czy warto wystawić się na próbę? O inicjacji dzieci i trochę o ojcostwie.

Obecnie słowo „inicjacja” kojarzy się raczej negatywnie. W potocznym rozumieniu odnosimy go do takich zjawisk jak zbyt wczesne i przez to szkodliwe kontakty seksualne lub kontakty z używkami: alkoholem, papierosami czy narkotykami. Mogą to być też prymitywne rytuały ludów pierwotnych. Czy możemy takie zachowania wykorzystać w wychowaniu naszych dzieci? A może sami jako rodzice potrzebujemy, by nas ktoś sprawdził i potwierdził, że nadajemy się do swojej roli?

Jak wygląda poranek w dużej rodzinie?

Czy istnieje coś takiego jak cudowny poranek z dziećmi? Zwykle ta pora dnia kojarzy nam się z dużymi wyrzeczeniami, pośpiechem, zdenerwowaniem i ostatecznie spóźnieniem. Uwzględnienie w tym przedsięwzięciu jeszcze kilkoro dzieci może wydawać się wręcz przepisem na codzienną katastrofę, a przynajmniej na mały koniec świata.

Realizując misję, wdepnąłem w goowno i… tak ma być

Realizacja planów wynikających z misji, to nie jest tylko marsz ku świetlanej przyszłości. Na tym się faktycznie koncentrujemy i do tego dążymy. Ta nasza determinacja ma jednak swoją ciemną stronę, która ujawnia się wcześniej lub później. Nawet chyba wcześniej niż później. Od tego, jak się do niej odniesiemy, zależy nasz sukces. Więcej nawet, to jest kluczowy moment, w którym wiele osób ponosi porażkę.

To, co mówię do dzieci, wpływa na to, jakim jestem rodzicem, czyli wszystko przed „ale” jest gówno warte

Wielokrotnie zdarza się nam używać „ale” jako wytrycha, który rozdziela naszą wypowiedź na dwie części. Pierwsza — dyplomatyczna, w której się zgadzamy z naszym rozmówcą i druga — wyrażająca to, co faktycznie chcemy powiedzieć. Postanowiłem prześledzić jak ten zabieg działa w naszych relacjach z dziećmi i jak kształtuje nasze rodzicielskie postawy.

Masz poczucie, że jesteś gorszym rodzicem, niż byś chciał być?

Kiedy próbuję sobie przypomnieć przebieg rozmów z moimi znajomymi o wychowaniu własnych dzieci, to prawie zawsze kończą się one omawianiem rodzicielskich niepowodzeń. Myślę o tych, w których byliśmy na tyle szerzy, by zbudować między nami odpowiedni poziom zaufania. Czy to oznacza, że współcześnie jesteśmy aż takimi słabymi ojcami i matkami? W końcu w czasach naszego dzieciństwa nikt nie kwestionował autorytetu naszych rodziców. Zabawna wpadka Zacznę od pewnej historii, która przydarzyła się w naszym