fbpx

Jeżeli chcesz wzbudzić w rodzicu małego dziecka pusty śmiech, to pociesz go słowami: w weekend sobie odeśpisz. Prawie każde małe dziecko działa dokładnie odwrotnie niż planują jego rodzice. W związku z tym, poranne pobudki do przedszkola i szkoły przypominają budzenie niedźwiedzia w okresie snu zimowego. Natomiast sobotnie i niedzielne — przepełnione są radosnym śmiechem i krzykiem, przed którym nie chroni żadna kołdra ani poduszka zarzucona na głowę. A skoro tak, to metoda pracy, zaproponowana przez Hala Elroda w książce „Fenomen poranka”, również wymaga modyfikacji pod kątem dzieci.

Mapa artykułu

90cef35968db883b33c36964f9ac14ca
 

Spis treści pokaż/ukryj


Cała treść artykułu...

Tym razem o metodzie, która pomaga wykorzystać nasz potencjał dzięki zmianie porannych nawyków. Na początek krótkie wprowadzenie do tej metody, jeżeli jeszcze się z nią nie spotkałeś. W drugiej części omówię moje sposoby, jak ją wdrożyć, gdy w domu są małe dzieci. Jeżeli czytałeś już książkę „Fenomen poranka. Jak zmienić swoje życie.” (The miracle morning. The 6 habits that will transform your life before 8AM) Hala Elroda, to możesz od razu przejść dalej.

Skąd się bierze fenomen poranka?

Łatwo się domyślić, że technika Fenomenalnego poranka zakłada wcześniejsze wstawanie. Gdy pracujemy w domu i zabierzemy się za swoje obowiązki zanim obudzą się pozostali domownicy, zyskamy unikalne warunki do skupienia. Nie to jednak przesądza o skuteczności przestawienia budzika. Taki wybieg byłby zbyt prosty, by pisać o nim książkę, która stała się światowym bestsellerem.

Pomysł Elroda celuje w zmianę nawyków i siłę tkwiącą w powtarzalności. To nie ogrom pracy, którą potencjalnie moglibyśmy wykonać wstając przed wschodem słońca, może zmienić nasze życie, ale wytrwałość i zajmowanie się kluczowymi sprawami. Poranek ma być czasem, w którym koncentrujemy się na dobrym rozpoczęciu dnia. Zaplanowanym i systematycznym ładowaniem baterii, które pozwalają wytrwać w pozytywnym nastawieniu podczas codziennych zmagań. Godzina pobudki oraz czas trwania porannych czynności nie są narzucone. Zależy to od naszego sposobu życia i możliwości, jakie jesteśmy w stanie sobie stworzyć. W związku z tym na cudowny poranek możemy przeznaczyć zarówno godzinę jak i kilkanaście minut.

Wygospodarowanie dodatkowego czasu o poranku wiąże się z koniecznością wcześniejszej pobudki. Jest to chyba najtrudniejsza część zadania dla tych, którzy przywykli do wstawania na ostatnią chwilę. W książce Elroda znajdziesz sposoby na to, by się z tym wyzwaniem uporać. Możesz też skorzystać z wyszukiwarki. Pod linkiem: link znajdziesz mnóstwo skutecznych podpowiedzi.

Lepiej mniej niż więcej

Gdy myśl o walce z budzikiem cię przeraża, to pamiętaj, że nie chodzi tutaj o rewolucję w sposobie funkcjonowania. Wystarczy na początek 20 min. Korzyści, które prawdopodobnie odczujesz po okresie próby, zachęcą cię do kolejnych zmian. Pamiętaj o kluczowej zasadzie wdrażania zmian. Jak mawiał klasyk „nie ma nic za nic” (Ferdynand Kiepski w serialu: „Kiepscy”), dlatego wygospodarowanie dodatkowego czasu rano, wiąże się z koniecznością rezygnacji z czegoś innego. Doba od zawsze ma 24 godziny i nie wyciśniesz z niej więcej. Najprościej zrezygnować z mniej produktywnego czasu późnym wieczorem. Nocny odpoczynek zaczyna się wieczorem, dlatego trzeba chwilę wcześniej niż zwykle udać się do łóżka.

Jak już wyjdziesz zwycięsko z potyczki z budzikiem i ciepłą, kuszącą pościelą, to warto nadmiar wolnego czasu z sensem zagospodarować. Fenomen poranka opiera się o sześć kroków, które w skrócie tworzą akronim S.A.V.E.R.S.

6 kroków do zmiany perspektywy

1. Silence czyli cisza. W tym czasie skupiasz się na ciszy. Koncentrujesz na swoim życiu wewnętrznym. Możesz do tego wykorzystać modlitwę, medytację, praktykowanie wdzięczności czy uważności. Ważne byś zorientował swoje myśli wokół spraw, które wykraczają poza bieżące doświadczenia.

2. Afirmacja. Metoda stosowana między innymi w psychologii. Dzięki wypowiadanym zdaniom ma przekonać wypowiadającego do zmiany opinii na temat swojego własnego wizerunku. 

3. Wizualizacja. Tworzenie w wyobraźni przyszłych wydarzeń, których przebieg jest zgodny z twoimi oczekiwaniami i prowadzi do wyznaczonych celów. W ten sposób motywujesz swój mózg do działania w czasie, gdy faktycznie jeszcze tego działania się nie podjąłeś. Przyszłość staje się rzeczywistością, a niezgodność pomiędzy tym, co cię faktycznie otacza sprawia, że chcesz to zmienić. 

4. Exercise czyli ćwiczenia. Tutaj już sprawa jest prostsza. Fizyczna aktywność, która pobudzi organizm do działania. Może to być bieganie, jazda na rowerze, ale również pompki, przysiady czy gimnastyka zlecona przez rehabilitanta. 

5. Reading czyli czytanie. Ten czas poświęcasz na uzupełnienie wiedzy, ale tej, na którą zwykle go nie masz. Nie warto sięgać po zaległe materiały z pracy zawodowej, bo czar poranka pryśnie jak bańka mydlana. 

6. Scribing czyli pisanie własnego dziennika. Notowanie, które służy podsumowaniu realizacji planów, analizie doświadczeń i odczuć. Dzięki niemu będziesz mógł lepiej wykorzystać to, czego się już nauczyłeś. 

W wersji minimalnej, gdy na każdą z tych czynności zaplanujesz 1 min., to potrzebujesz 6 min. Do tego trzeba doliczyć czas na organizację i przygotowanie kawy. Przyjęcie na początek 20 minut jest więc zupełnie realne. Potem wracasz do codziennej rutyny. Poczucie, że wykonałeś coś ważnego dla siebie, dzięki czemu zmieniłeś sposób patrzenia na świat, pozostanie jednak z tobą na długo. 

Zestaw tych sześciu kroków możesz potraktować jako stan docelowy. Nie trzeba od razu zabierać się za wszystkie. Zacznij od kliku wybranych lub nawet od jednego. Nawyki wyrabiają się przez długi czas, równie długo jak nie dłużej, trzeba je zmieniać. Rozłożenie pracy na dłuższy czas pomoże uniknąć zniechęcenia lub przeładowania.

Mój żelazny zestaw o poranku

Ja wykorzystuję zalety porannej dyscypliny od kilku lat. Robiłem to z różną intensywności, po której zwykle przekonywałem się, że jej zaniechanie znacznie obniża moją efektywność i skuteczność.

Budzę się około godziny 5:30 tak, by o godzinie 6:00 być już w pełni aktywnym. Czas zaraz po przebudzeniu, a przed opuszczeniem łóżka, przeznaczam na modlitwę. Kilkanaście minut na skupienie i rozważania. Główną częścią poranka jest pisanie. Nie prowadzę jednak pamiętnika, a piszę książkę bądź artykuły na bloga. Robię to, na co nie jestem w stanie wygospodarować czasu w ciągu dnia. Podsumowania wyników (punkt 6.) również prowadzę, ale w odstępach tygodniowych i stanowią one część piątkowego przeglądu systemu.

Wizualizacji (pkt 3) nie praktykuję systematycznie. Sięgam po nią w trudniejszym okresie, kiedy tracę motywację do działania lub pisania, gdy zmęczenie daje w kość i pokusa odpuszczenia jest silniejsza niż zwykle.

Do afirmacji (pkt 2.) natomiast nigdy się nie przekonałem. Nie dlatego, że uważam ją za nieskuteczną technikę pracy nad sobą. Nie budzi ona mojego zaufania, kiedy jest oderwana od punktu pierwszego. Budowanie poczucia własnej wartości zawsze ściśle wiązałem z wartościami, które wyznaję i z wiarą. Dopiero takie umiejscowienie wizji samego siebie pozwala mi zachować zdrowy dystans i pokorę względem tego, co mnie spotyka.

Wszystkie zaplanowane czynności zajmują mi około 90 min. od pierwszego dźwięku budzika, do rozpoczęcia przygotowań dzieci do szkoły i przedszkola. Od godziny 7:00 do 8:00 mam zarezerwowany czas tylko dla dzieci: budzenie, śniadanie, mycie, ubieranie i transport. Teraz, kiedy jesteśmy zamknięci kolejny tydzień, a dzieci uczą się w domu, ten harmonogram uległ niewielkiej modyfikacji. Niewielkiej, ponieważ nie jeździmy i nie trzymamy się tak restrykcyjne godzin. Zależy mi jednak na tym, by plan ten utrzymać i wrócić do niego, jak tylko skończy się czas ograniczeń.

No właśnie…

Plany planami, a co na to dzieci?

Od dnia, w którym Minister Edukacji zamknął szkoły i przedszkola moje najmniejsze pociechy nie wstają już o 7:00, ale o 6:30 lub wcześniej. Prawdopodobnie dlatego, by świętować dzień i cieszyć się chwilą razem ze mną. To oczywiście koliduje z moimi pomysłami na pracowity poranek. Problem ten przybrał na sile właśnie w czasie kwarantanny, ale spotkałem się z nimi już wcześniej.

Jak wdrożyć porady Elroda, kiedy nasza pociecha staje na głowie i chce być centrum naszego świata właśnie wtedy, gdy chcielibyśmy skupić się na sobie?

Próbowałem kilku sposobów. Jednym z nich było coraz wcześniejsze wstawanie. Podejście to rozwiązywało chwilowo trudności z obecnością dzieci, ale nie było do utrzymania na dłuższą metę. Nie da się codziennie budzić o godzinie 4:00 i jednocześnie funkcjonować aktywnie wieczorem zajmując się obowiązkami domowymi. Życie trybem mnicha zarezerwowane jest dla samotników, a nie rodziców, którzy poza pracą i rozwojem osobistym mają jeszcze górę zobowiązań wobec swoich pociech.

Fenomen poranka tkwi jednak nie w tym, co robimy, ale w sprawach, którymi się zajmujemy. Mają być one kluczowe dla naszego życia, ważne, ale nie pilne, takimi, na które brakuje nam czasu w ciągu dnia, a o których zawsze marzyliśmy. Obecność tych malutkich postaci jest właśnie taką propozycją. Gdy jesteśmy rodzicami, to one stanowią jedną z najważniejszych spraw, które mamy do zrobienia.

5 sposobów na dzieci, by nie pokrzyżowały nam planów

W związku z tym, powinniśmy tak zaplanować swój czas o poranku, by również znalazło się w nim miejsce dla naszych pociech. 

  1. Buduj wzajemne zaufanie poprzez zaangażowanie. To jest najbardziej pracochłonna porada, dlatego daję ją na początek. Jej rozwinięcie znajdziesz w artykule: „Dlaczego tata się nie liczy” Zaangażowane ojcostwo prowadzi do sytuacji, w której wzajemnie szanujecie własne oczekiwania. Nie stawiasz najbliższych pod ścianą, oczekując od nich respektowania swoich pomysłów na życie. Raczej robią to sami, z własnej inicjatywy, ponieważ mają pewność, że stanowią one część większej całości, w której również znajdzie się miejsce dla nich.  Nie walczą o twoją uwagę, ponieważ mają jej wystarczająco dużo przez cały dzień. To po części jest również wyjaśnienie, dlaczego niektóre dzieci są „grzeczne”, a inne „mają w sobie diabła”. Pomijając całą dyskusję o predyspozycjach osobistych, ADHD itp. możesz założyć z dużym prawdopodobieństwem, że dzieci, które traktowane są jak „aniołki” czyli z miłością i szacunkiem, stają się nimi. Dzieje się tak, ponieważ zaspokajasz ich podstawowe potrzeby.
  2. Przytul i pokaż, że się cieszysz z obecności dziecka. To jest porada, na którą wpadłem przypadkiem i jest efektem zaangażowania czyli pierwszego punktu. Im więcej przejmowałem odpowiedzialności za swoje dzieci, tym większą sprawiało mi to radość i satysfakcję. Zauważyłem, że okazywana im czułość zmienia ich zachowanie. Teraz, kiedy pojawiają się o poranku i przerywają, to co robię, przytulam je i daję znać, że cieszę się ich obecnością. Pytam, czy się wyspali i jak minęła im noc. Moja postawa sprawiła, że znacznie rzadziej mają „zły humor”, „są złośliwe” lub „marudzą”. Łatwiej się nam dogadać i znaleźć porozumienie. Do dziś pamiętam chwile z dzieciństwa i towarzyszącą im radość, gdy rodzice okazywali mi zainteresowanie i uwagę.
  3. Uwzględnij czas dla dziecka. Twoja pociecha prawdopodobnie szybko zorientuje się, że poranne wymykanie się z sypialni służy czemuś ważnemu. Będzie chciało w tym uczestniczyć, ponieważ jest w okresie, w którym naśladuje, to co robisz. Przygotuj się więc na jego obecność i zaplanuj dla niego zajęcia. Może to być coś rozwijającego jak rysowanie lub budowanie z klocków. Kiedy to nie zadziała, sięgnij po prostsze rozwiązania, które zwykle skutkują, jak oglądanie bajki. Uwzględnij te dodatkowe obowiązki w swoim harmonogramie. Jeżeli chcesz dla siebie przeznaczyć 30 min., to dodaj do tego 15 min. dla dziecka. Wtedy będziesz mieć komfort, że zdążysz. Pomysły dziecka na odwrócenie uwagi rodzica zwykle się powtarzają, dlatego też po kilku próbach będziesz mógł się na nie przygotować. Ja zrobiłem sobie z nich listę i stanowią część przygotowań. Prościej jest mi przygotować wcześniej coś do zjedzenia, niż walczyć z ciągłymi pytaniami o to, kiedy będzie śniadanie.
  4. Negocjuj jak zawodowiec. Współpraca układa się dobrze, kiedy obie strony na tym korzystają. Gotowość do ustępstw warto łączyć z oczekiwaniami. Maluch jest w stanie zaakceptować sytuację, w której twoja zgoda wiąże go określonym zachowaniem, kiedy ma pewność, że dotrzymasz swoją część umowy. Przykładem mogą być negocjacje dotyczące czasu. Ja na co dzień wykorzystuję technikę pomodoro (więcej o niej znajdziesz w moim artykule: „7 sposobów, jak poradzić sobie z pracą w domu z dziećmi”. Proszę więc dziecko o to, by mi nie przerywało w czasie przeznaczonym na koncentrację. Jak tylko on upłynie (maks. 25 min.) to w czasie przerwy, poświęcam mu moją uwagę i słucham prośby. Wystarczyło kilka podejść, by wzajemność przyniosła oczekiwane efekty.
  5. Przyjmij plan minimum. Takie podejście pozwala cieszyć się wynikami nawet, gdy nie wszystko pójdzie zgodnie z założeniami. Na początek granicą może być samo wstanie o wyznaczonej porze. I tyle. Skuteczność w zmianie nawyków jest wynikiem systematyczności. To powtarzalność nas zmienia. Dokładny przebieg poranka ma mniejsze znaczenie. Chciałbym też wrócić do początku czyli odpowiedniego wartościowania. Jeżeli dziecko, pomimo prób, sprawi, że pomysł na zmianę nawyków legnie w gruzach, to w dalszym ciągu nie będzie to czas stracony. Spędzisz go z osobą, która jest dla ciebie bardzo ważna i dla której ty jesteś całym światem.

Ciesz się tą chwilą, bo więcej już nie będziesz miał takiej okazji. Następnego dnia będziecie nieco starsi, a może będzie i tak, że kolejnego dnia już nie będzie?

Artykuł jest częścią cyklu wprowadzającego do pracy w domu z dziećmi:

Jak oceniasz przydatność artykułu:

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Share:

Leave a Reply