fbpx

Jedną z zasad wychowywania dziecka z poszanowaniem jego poczucia własnej wartości jest okazywanie uczuć. W ten sposób możemy pokazać mu, co do niego czujemy. Jest to jedna z dróg budowania w nim pewności, że jest dla nas ważne. Człowiek dla zachowania dobrego samopoczucia (również dorosły) potrzebuje takiego kontaktu przynajmniej raz dziennie.


Uczucia możemy okazywać na trzy sposoby:

  • za pomocą słów,
  • poprzez dotyk,
  • poprzez spojrzenie.

1. Słowa.

Poprzez słowa wyrażamy swoje myśli. Jest to dla nas najbardziej podstawowa forma porozumiewania się z drugim człowiekiem. Dzieci się w tym nie różnią od dorosłych. Różni je jednak sposób, w jaki słuchają: dociera do nich, to co mówimy, a nie koniecznie to, co chcemy powiedzieć lub to, co wydaje nam się, że mówimy. Jeżeli więc rano przed wyjściem do szkoły zaczynamy od pouczania, strofowania i utyskiwania (nawet jeżeli mamy szczere intencje i zależy nam na tym, by się po raz kolejny nie spóźnić), to dziecko zostaje z takimi słowami na większą część dnia. Rzucenie na pożegnanie krótkiego „kocham cię!”, może nie wystarczyć. Do małej głowy dociera ta negatywna proporcja. Słyszy więcej negatywnych określeń niż pozytywnych.

Podobnie jest z powtarzaniem „Jestem z ciebie dumny!”. Poprzez patrzenie na silne strony dziecka możemy budować człowieka, który jest świadomy swoich umiejętności i możliwości. Warunek jest tylko jeden. Nasze słowa muszą odnosić się do konkretów.
Nie mogą być pustą pochwałą, którą nasza pociecha usłyszy bez powiązania z faktycznie włożoną pracą w uzyskane osiągnięcia.

Ostatnią zasadą mówienia o uczuciach jest szczerość. Jeżeli dziękujemy maluchowi lub chwalimy go, to powinien wiedzieć za co, to słyszy. Dzieci brak szczerości wyczuwają na kilometr.

Wszystkie te zasady warto ćwiczyć jak najwcześniej. Z mały dziecku jest łatwiej. Jego wdzięczność, ciągła obecność przy rodzicach, szczerość ułatwiają nawiązywanie kontraktu. Kiedy już będziemy mieli nastolatka, to trudniej o bezpośrednie relacje. Do tego kontestowanie rzeczywistości przez dorastającego młodzieńca znacznie podnosi poprzeczkę. Lepiej w tym okresie korzystać z tego, co zbudowaliśmy w poprzednich latach niż zaczynać od zera.

2. Dotyk.

Dotyk to przytulanie, branie na kolana, ale też — ze strony ojca — poklepanie po ramieniu, siłowanie się, podrzucanie, zabawy na dywanie czy rzucanie się poduszkami. Im więcej takiego kontaktu, tym lepiej.

Zdarza się, że ojcowie mają trudność w fizycznym kontakcie z drugim człowiekiem, jeżeli sami nie zostali nauczeni tego w okresie dzieciństwa. Podobnie może być, gdy w domu dominowała matka. Wtedy ojciec skłonny jest do wartościowania. Forma dotyku, jaką okazuje kobieta, wydaje się właściwszą niż jego typowo męska, trochę toporna, bez wrażliwości. Skłonny jest, by się wycofać i unikać bezpośredniej bliskości. Dziecko potrzebuje jednak w swoim rozwoju zarówno delikatności matki, jak i szorstkiej obecności ojca. Tata powinien przy tym uczyć się wrażliwości, by nie krzywdzić małego dziecka lub nie robić przykrości córce zbyt nachalnym poklepywaniem po plecach.

Dobrym pretekstem do okazywania uczuć w formie dotyku również, gdy mamy problem z bezpośrednim jego okazywaniem, jest wspólna aktywność fizyczna. Daje ona wiele pretekstów, by być blisko siebie „przy okazji”.

Z przytulaniem maluchów i przedszkolaków zwykle nie mamy problemów. Daje nam ono sporo przyjemności. Schody zaczynają się, kiedy nasz maluch dorasta. Przychodzi taki moment, że dziecko daje nam wyraźnie znać, że nie chce naszej bliskości: wstydzi się przed kolegami lub koleżankami, reaguje niechętni na przytulenie. Warto prawidłowo te komunikaty odczytać. Nie oznaczają one, że nasz nastolatek nie potrzebuje już naszej obecności, ale chce, by odbywała się ona na jego zasadach. Uszanujmy jego zdanie i poczekajmy na rozwój sytuacji. Nastolatki nie wyrastają z potrzeby rodzicielskiego dotyku. Potrzebują go chyba jeszcze bardziej niż kiedykolwiek, bo wchodzą w najtrudniejszy okres swojego życia.

3. Wzrok

Ostatnią formą okazywania uczuć jest wzrok. Wzrok może karcić, ale też wzmacniać inne formy okazywania uczuć. Dziecko skuteczniej zinterpretuje nasze słowa bądź gesty jeżeli, będziemy patrzyli mu prosto w oczy z uśmiechem.

Ważna jest spójność i spontaniczność

Choć okazywanie uczuć możemy podzielić na trzy formy, to kluczowa jest spójność pomiędzy nimi. Słowa nigdy nie zastąpią dotyku, a „kocham cię”, kiedy patrzymy w sufit, będzie zupełnie niewiarygodne.

Nie da się ich zastąpić i nie da się też nadrobić. Skuteczność i wiarygodność w budowaniu relacji z dzieckiem wymaga, byśmy obdarzali go codziennie co najmniej jednym uśmiechem i jednym życzliwym słowem. Nie uzupełnimy zaległości, kiedy będziemy mu serwowali raz na trzy miesiące litanię 100 pięknych gestów. Tak zwykle się dzieje, kiedy wierzymy, że ilość wspólnie spędzonego czasu możemy zrekompensować jego jakością. Łudzimy się, że możemy nadrobić nadgodziny spędzone w pracy od poniedziałku do soboty jednym niedzielnym wyjazdem do najlepszego wesołego miasteczka w okolicy lub do kina.

Przytulanie, dobre słowo i uśmiech to najprostsze sposoby budowania poczucia własnej wartości u dziecka. Nie wymagają żadnych specjalnych umiejętności i mamy ich pod dostatkiem. Są tak oczywiste, że aż o nich zapominamy na co dzień i szukamy cudownych porad i metod wychowawczych w „mądrych książkach”.

Jak oceniasz artykuł?

Kliknij na gwiazdkę by ocenić!

As you found this post useful...

Follow us on social media!

We are sorry that this post was not useful for you!

Let us improve this post!

Tell us how we can improve this post?

Share:

Leave a Reply